Cyfrowe serce regionu – stan polskiego sektora IT

Newsy dotyczące inwestycji Microsoft i Google w Polsce czy też o osiągnięciu przez CD Projekt miana najbardziej wartościowej spółki sektora gamingowego w Europie, budowały obraz Polski jako cyfrowej potęgi. W ostatnich miesiącach został on zachwiany doniesieniami o zwolnieniach w sektorze, którego pracownicy w opinii ogółu mieli niemal gwarancję pewnego i stabilnego zatrudnienia. Jak zatem w rzeczywistości rysuje się stan polskiej branży IT w 2023? Na to pytanie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” odpowiedzi udzielają analitycy EMIS.

Wpływ pandemii COVID-19 na działalność firm, rosyjska agresja na Ukrainę stawiająca Polskę w roli kraju przyfrontowego, kryzys energetyczny czy wreszcie brak środków z KPO – to główne czynniki, które w ostatnim czasie mogły wpłynąć negatywnie na stan polskiej gospodarki, odbijając się także na wynikach branży IT. Tym trudniej bez zaskoczenia przyjąć informacje, jakie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” zawarli eksperci EMIS (ISI Emerging Markets Group), jasno wskazujące, że nic podobnego nie miało miejsca.

Stabilny i niezachwiany wzrost

Analitycy EMIS już na początku raportu wprost stwierdzają, że polski sektor IT kwitnie dzięki rozwojowi innowacyjnych technologii, takich jak chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja i Internet Rzeczy. Szczególnie silna jest polska scena tworzenia gier. Znacząco rozwija się także obszar usług IT, przy czym największy wzrost spodziewany jest w przypadku rozwiązań chmurowych i outsourcingu. W segmencie sprzętu rozwój jest ograniczany przez nasycenie rynku i niższy popyt po boomie z czasu pandemii. Jednak potrzeba na sprzęt do gier nadal jest jednym z motorów napędowych tego sektora. Do tego złożoność usług IT świadczonych w Polsce stale rośnie, a nasz kraj słynie z wysoko wykwalifikowanych specjalistów IT.

Nie są to słowa bezzasadne – znajdują bowiem odzwierciedlenie w przytaczanych w raporcie danych. Wartość polskiego rynku IT stale rośnie i jest obecnie szacowana na 70-85 mld PLN. Sektor w tym roku ma odpowiadać za 8 proc. krajowego PKB. Liczba zatrudnionych w nim każdego roku wzrasta o 6 proc., i wynosi obecnie ok. 586 tys. osób. Na tym bynajmniej chłonność rynku się nie kończy – ciągle brakuje tu 147 tys. specjalistów IT. W efekcie Polska znajduje się na 5. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej pod względem liczby zarejestrowanych przedsiębiorstw w sektorze ICT oraz na 7. miejscu pod względem generowanych w nim przychodów. Do tego Polska jest trzecim, zaraz po Estonii i Litwie, najbardziej konkurencyjnym rynkiem IT spośród 23 krajów w regionie CEE.

Eksperci EMIS zaznaczają przy tym, że branża IT w Polsce wspierana jest przez rosnące inwestycje w automatyzację i optymalizację procesów biznesowych w firmach z różnych sektorów oraz instytucjach publicznych. Dodatkowo, rozwój Polski jako destynacji dla centrów usług biznesowych napędza popyt na specjalistów IT, a rozkwit tzw. „friend shoringu” – outsourcingu do krajów o wspólnych wartościach i kulturze – również wzmacnia pozycję konkurencyjną Polski.

Po swój kawałek tortu

Wszystko to sprawia, że konkurencja w polskim sektorze IT stale rośnie. Powoduje ją zarówno ekspansja międzynarodowych firm, jak i pojawienie się nowych krajowych graczy. Jak w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” podają analitycy EMIS, w 2022 r. liczba firm działających w branży informatycznej w Polsce wzrosła o jedną czwartą: na rynku pojawiło się 27,2 tys. nowych przedsiębiorstw. To niemal tyle, ile łącznie w latach 2020-2021. Wzrosty zaobserwowano w obszarze konsultingu IT: w 2022 r. na rynek weszło 5,2 tys. nowych firm działających w tym segmencie. Rośnie również liczba firm zajmujących się zarządzaniem urządzeniami IT: w Polsce jest ich już ponad 8 tys., czyli o 13 proc. więcej niż w 2021 roku.

Co ciekawe, pomimo obecności globalnych graczy, takich jak IBM, Dell, Microsoft i Huawei, dwie największe firmy IT w Polsce pod względem przychodów netto w 2021 r. to firmy krajowe, posiadające silną pozycję międzynarodową. Mowa o Asseco Poland, największej spółce informatycznej notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i największym software housie w Europie Środkowo-Wschodniej, z przychodami po trzech kwartałach 2022 roku na poziomie 12,8 mld PLN. Druga to AB, największy dystrybutor sprzętu IT i elektroniki użytkowej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Rozrywka z szansą na wzrosty

W 2021 roku w Polsce działało około 470 producentów i wydawców gier. To, zdaniem analityków EMIS, szczególnie obiecujący obszar polskiej branży IT. Z przychodami na poziomie 500 mln EUR zajmuje on 23. miejsce na świecie. Według raportu „Poland IT Sector 2023/2024” najszybszy wzrost, zarówno w ujęciu procentowym, jak i bezwzględnym, odnotowały spółki The Square Games, Huuuge Games i BoomBit, a następnie grupa PlayWay, People Can Fly, Creepy Jar, Bloober Team, All in games, Forever Entertainment, 11 bit studios i QLOC.

Każdego roku w Polsce produkowanych jest około 500 gier. Liczba firm zajmujących się grami mobilnymi czy świadczących takie usługi jak cyfrowa animacja 3D rośnie. Dziesiątki akceleratorów i inkubatorów startupów w całej Polsce wspierają rozwój branży, która także dzięki temu odnotowuje wzrost zatrudnienia ponad 24 proc. w stosunku rok do roku.

Do dziś głośno o krajowym producencie gier – firmie CD Projekt – która w 2020 roku uplasowała się na pozycji najbardziej wartościowej firmy z branży gier w Europie, pokonując nawet Ubisoft. Do września 2017 roku CD Projekt był największą notowaną na giełdzie spółką z branży gier wideo w Polsce, wartą około 2,3 mld USD, a do maja 2020 roku osiągnął wycenę 8,1 mld USD. Z kolei giełdowy debiut Huuuge Games (właściwie Huuuge Inc.) był największym gamingowym IPO w historii GPW, wartym 445 mln USD.

– Branża gier komputerowych miała rewelacyjną passę od początku pandemii. Spowodowało to bardzo duży napływ kapitału do tego sektora – zauważa Marcin Majewski, założyciel i partner zarządzający Aventis Advisors. – Ostatnich kilka lat obfitowało w transakcje typu IPO studiów gier. Bardzo atrakcyjne wyceny na polskim rynku powodowały, że alternatywa w postaci M&A nie była do niedawna w ogóle atrakcyjna. Obecne ceny są już dużo bardziej zachęcające, natomiast zmniejszył się apetyt przejmujących. Myślę, że rynek przez jakiś czas będzie szukał nowej równowagi, zanim ponownie zobaczymy wzmożoną aktywność – dodaje.

Reasumując, polski rynek IT stabilnie rośnie dzięki inwestycjom zagranicznym, zwiększającemu się popytowi na produkty i usługi IT oraz boomowi w branży gier wideo. Sektor IT wykazał się odpornością na niepewność gospodarczą spowodowaną wojną w Ukrainie, globalnym spowolnieniem gospodarczym i kryzysem energetycznym. Do tego Polska ma sprzyjające warunki dla rozwoju start-upów, a popyt na innowacyjne rozwiązania technologiczne stale rośnie. To pozwala branży IT z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Źródło: EMIS Insights „Poland IT Sector 2023/2024”

Obecna Ustawa o systemie kaucyjnym zniszczy dobrze funkcjonujący mechanizm kaucyjny dla szklanej butelki zwrotnej

Sejm przyjął projekt ustawy o systemie kaucyjnym nie przyjmując poprawki dotyczącej obrotu butelkami zwrotnymi. Tym samym rozmontowuje się bardzo sprawnie funkcjonujący i  osiągający poziom zwrotności rzędu 90% system kaucyjny dla szklanych butelek zwrotnych. Piwni producenci budowali ten system wraz  z dystrybutorami, sprzedawcami i samymi konsumentami przez wiele lat. Nowe przepisy mogą całkowicie to zaprzepaścić, bo przewidziane przez nie kary oraz podatek VAT, którym zostanie obłożona kaucja, sprawią że cena za piwo w butelce zwrotnej będzie musiała wzrosnąć o 10 zł. Chcąc uniknąć wysokich kar producenci zaczną odchodzić od szklanych butelek zwrotnych, a to oznacza, że tysiące ton butelek, zamiast do ponownego napełnienia, trafi na stłuczkę. Mamy nadzieję, że ten scenariusz się nie ziści, a Senat, który teraz ma zająć się ustawą, uwzględni postulaty zgłoszone przez branżę.

Autor: Agata Koppa, dyrektorka ESG i Corporate Affairs, Carlsberg Polska

Thorium Space pozyskał w ofercie prywatnej 8,4 mln zł na rozwój dedykowanych układów scalonych do zastosowań kosmicznych

Thorium Space – producent zaawansowanych technologii łączności satelitarnej – zamknął kolejną rundę finansowania, w której pozyskał 8,4 mln zł przy wycenie 186 mln zł pre-money, o 25% wyższej niż w poprzedniej jesiennej rundzie w 2022 r. Spółka wciąż podtrzymuje deklaracje, że zainteresowana jest notowaniem na jednym z kluczowych parkietów Europy. Thorium szczególnie przychylnie patrzy ku giełdzie luksemburskiej, rozważając dual listing na GPW w Warszawie.

Działalność Thorium Space skupia się obecnie m.in. na rozwoju macierzy mikrofalowych wykorzystujących technologię AESA w pasmach radiowych Ku, Ka i E-Band oraz na produkcji gotowych modułów telekomunikacyjnych do płaskich terminali segmentu naziemnego FPA oraz satelitarnych payloadów komunikacyjnych do zastosowań na różnych orbitach LEO/MEO/GEO. Precyzyjne elektroniczne sterowanie wiązką fal radiowych zmniejsza znacząco możliwość przechwycenia przesyłanych danych oraz podnosi odporność na zakłócenia intencjonalne w stosunku do rozwiązań opartych o bardziej klasyczną technologię. Jest to szczególnie ważne w sytuacji trwających obecnie wojny hybrydowej, konfliktów i napięć geopolitycznych, ale także cyber zagrożeń.

Zakończona runda finansowania zaspokaja nasze potrzeby finansowe dotyczące rozwoju dedykowanych układów scalonych (MMIC) własnego autorstwa. Jest to krok w kierunku uniezależnienia się od możliwości pozyskania krytycznych komponentów niezbędnych do budowy najnowocześniejszych satelitarnych systemów telekomunikacyjnych oraz zapewnia silną pozycję Thorium w europejskim łańcuchu dostaw podzespołów półprzewodnikowych, które potencjalnie zostaną użyte np. w projekcie IRIS2 – podkreśla Paweł Rymaszewski, prezes Thorium Space.

W rundzie tej główną rolę odegrał nowopowstały fundusz Smartlink Partners oraz zaprzyjaźnieni inwestorzy indywidualni.

Nad najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi dla sektora space pracuje interdyscyplinarny zespół najwyższej klasy ekspertów Thorium Space – kilkudziesięciu inżynierów technologii kosmicznych oraz specjalistów z różnych dziedzin – połączonych wspólnym celem, jakim jest wniesienie znaczącego wkładu w rozwój światowego rynku technologii kosmicznych i transmisji satelitarnej. Badania i prace wymagają nakładów finansowych, a dzięki środkom z dofinansowania, prace te odbywać się będą płynnie.

Czy to już kres spadków dolara?

Wczoraj pomimo obiektywnie słabszych odczytów dolar pozostał na względnie zbliżonych poziomach, a nawet trochę się umocnił. Bitcoin testuje kilkutygodniowe minima, a spadek inflacji na Wyspach Brytyjskich osłabia funta.

Dane z USA

Wtorek był dniem istotnego pakietu danych zza oceanu. Sprzedaż detaliczna rośnie w skali miesiąca o 0,2%. Jest to wynik gorszy od oczekiwań wynoszących aż 0,5% wzrostu. Słabiej wypadł nawet subindeks bez samochodów, który ostatnio miał się wyraźnie lepiej. Później tego samego dnia byliśmy świadkami spadku produkcji przemysłowej o 0,5%. Analitycy spodziewali się braku zmian, zatem była to ponownie słabsza wiadomość. Jak nie trudno się domyślić, spadło również wykorzystanie mocy produkcyjnych, ale to akurat często idzie w parze z produkcją przemysłową. Wydawać by się mogło, że tak słabe dane będą paliwem do kolejnych osłabień waluty. Kurs dolara jednak odrobinę zyskiwał. Najwyraźniej część inwestorów szuka już usilnie momentu na realizację zysków z ostatnich ruchów i brakuje kolejnych transakcji mogących napędzić ten ruch.

Bitcoin pod presją

Ostatnie ruchy na głównej kryptowalucie świata pokazują pewien istotny problem. Podmioty zajmujące się wykopywaniem bitcoinów, tzw. górnicy, są (zdaniem wielu) odpowiedzialni za obecne przełamanie trendu wzrostowego. Rosnące koszty energii powodują, że teoretycznie powinni oni sprzedawać więcej niż zwykle. W pierwszym półroczu łączne rezerwy jednak wzrosły. Obecnie niemal każde odbicie wykorzystywane jest do redukcji portfela, co powoduje, że ruchy wzrostowe są ucinane. Wczoraj kurs testował 4-tygodniowe minima. Jeżeli sytuacja się utrzyma, a większy posiadacz „monet” będzie zmuszony sprzedać na rynku, może pojawić się realny trend spadkowy. Należy pamiętać, że mówimy o wycenie dolarowej, patrząc na euro, spadki cen głównej kryptowaluty już dawno trwają.

Dane z Wielkiej Brytanii

Nad ranem poznaliśmy dane z Wysp Brytyjskich. Ceny konsumentów rosną o 7,9%, co jest lepszym wynikiem od oczekiwań. Korzystniej wypada też inflacja bazowa, która spadła do 6,9%. To nadal nie są dobre wyniki ale pamiętając, że inflacja konsumencka jeszcze w marcu przekraczała 10%, jest to jednak wyraźna poprawa. Warto zwrócić uwagę, że mocniej spada presja od producentów. W skali roku ceny producentów zmieniły się raptem o symboliczne 0,1%. Po tych danych kurs funta niemal momentalnie spadł o 3 grosze. Powodem jest spadająca szansa na utrzymanie tempa podwyżek stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

WSA w Łodzi: Podatnicy mogą nadal amortyzować budynki i lokale mieszkalne

Od stycznia 2023 r. podatnicy zostali pozbawieni możliwości zaliczania do kosztów uzyskania przychodu odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych. Była to konsekwencja zmian w przepisach, które wprowadził tzw. Polski Ład.

Już na etapie konsultacji środowisko biznesowe oraz doradcy podatkowi podkreślali, że taka zmiana jest niezgodna z konstytucyjną zasadą ochrony praw nabytych i interesów w toku (art. 2 Konstytucji). Ustawodawca zdecydował się na dodanie przepisu przejściowego i umożliwił kontynuowanie zasad amortyzacji wyłącznie przez kolejny rok (czyli w 2022 r.).

– Podatnicy nie zgadzali się z takim podejściem i składali liczne wnioski o wydanie interpretacji indywidualnych prawa podatkowego, w których argumentowali, że taka zmiana jest bezprawna i powinno im przysługiwać prawo do amortyzacji budynków i lokali mieszkalnych zgodnie z konstytucyjną zasadą ochrony praw nabytych – mówi w rozmowie z MarketNews24 Anna Turska-Tomczykowska, Partner Zarządzający, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Takie stanowisko wynikało również z istniejącego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, który w podobnych sprawach orzekał w przeszłości na korzyść podatników. Niestety – stanowisko organów podatkowych było negatywne.

Tym bardziej cieszy niedawny wyrok WSA w Łodzi z 27 czerwca br. (sygn. I SA/Łd 258/23), w którym sąd jednoznacznie przyjął perspektywę podatnika i stwierdził, że może zaliczać do kosztów uzyskania przychodów odpisy amortyzacyjne, od nieruchomości mieszkalnych wprowadzonych do ewidencji środków trwałych do 31 grudnia 2021 r., do momentu ich pełnej amortyzacji.

– Zapewne to nie jest koniec tej batalii, a jedna jaskółka wiosny nie czyni, niemniej ten korzystny dla podatników wyrok wskazuje, że warto korzystać ze ścieżki sądowej i warto walczyć z absurdalnymi przepisami – komentuje A.Turska-Tomczykowska, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Nowy podatek na OZE uderzy w polskie firmy i zagranicznych inwestorów

Producenci energii z OZE oddadzą 97% przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia swojego prądu. To kolejny bardzo wysoki podatek nakładany na energetykę odnawialną.

Rząd przez objęcie 97% odpisem przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia chce uszczelnić system gwarancji pochodzenia energii. Autopoprawka do rządowego projektu zmiany prawa energetycznego wprowadza nowy sposób liczenia kwot, jakie producenci zielonej energii zapłacą za jej sprzedaż. Wprowadzone jesienią ubiegłego roku przepisy mają na celu ograniczenie nadmiernych zysków ze sprzedaży energii elektrycznej i przekazanie ich – poprzez Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny – na rekompensaty dla odbiorców. Miało to złagodzić skutki kryzysu energetycznego.

Mimo że ceny energii już spadły, to rząd nie odpuszcza i poprawia przepisy, co uderzy w rynek gwarancji pochodzenia zielonej energii. Z tego opodatkowania wyłączono wytwórców w instalacjach do 1 MW, przy czym jeden producent może mieć do trzech takich jednostek, projekty demonstracyjne, biogazownie oraz energię sprzedawaną w kontraktach aukcyjnych.

Gwarancje pochodzenia to dobrowolny instrument, który daje dodatkowe, niewielkie źródło dochodów wytwórcom – w kwietniu średnia ważona ceny gwarancji na Towarowej Giełdzie Energii wyniosła ok. 11 zł/MWh. Jednak według nowego wzoru obliczania odpisu na Fundusz, 97 proc. przychodów uzyskanych ze sprzedaży gwarancji pochodzenia zielonej energii zostanie przekazane na odpis. W praktyce inwestorom zostałyby więc w kieszeni grosze.

– Rząd chce wprowadzić nowy 97% podatek, to już kolejny bardzo wysoki podatek nakładany na energetykę odnawialną w ostatnich miesiącach – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapicie.pl. – Te pieniądze będą finansować obniżkę rachunków za prąd dla gospodarstw domowych, ale ich efektem ubocznym jest to, że mamy dziś do czynienia z ogromną niepewnością legislacyjną na rynku energetyki odnawialnej.

Zdaniem producentów energii z OZE przy tak niewielkim przychodzie wytwórcom zielonej energii nie będzie opłacało się występować o wydanie gwarancji, ponieważ wyższy będzie koszt samej pracy wiążącej się z tą procedurą. Na rynku zostaną tylko ci, którzy mają duże wolumeny energii oraz uczestnicy już zawartych długoterminowych kontraktów sprzedaży energii, powiązanych z gwarancjami pochodzenia. Przy ograniczonej podaży tych gwarancji w Polsce międzynarodowe firmy zwrócą się po uzyskanie takich certyfikatów zagranicą.

– Takie zmiany prawne doprowadzają do wyciskania polskiego biznesu z rynku, banki oczekują wyższych stóp procentowych i wyższych zabezpieczeń dla kredytów, są też skłonne finansować mniejszą część projektów, o ile wcześnie finansowały nawet 80% kosztów na przykład farm fotowoltaicznych, to część przedsiębiorców nie dostanie już kredytu większego niż 50% kosztów inwestycji – komentuje B.Derski, WysokieNapiecie.pl. – Wielu polskich przedsiębiorców na to nie stać, a lukę po nich zaczynają wypełniać zagraniczne fundusze inwestycyjne, które kupują aktywa, których nie są w stanie finansować polscy przedsiębiorcy.

Rząd bardzo mocno ingerując na rynku energetyki odnawialnej sprzyja zagranicznemu kapitałowi, chociaż prawdopodobnie nie takie były intencje.

„Bezpieczny Kredyt 2%” – czy warto się spieszyć?

Po „Bezpieczny Kredyt 2%” ustawiła się już w bankach kolejka chętnych. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i  GetHome.pl sprawdzili, ile mieszkań i domów oferują im firmy deweloperskie działające w największych aglomeracjach.

Kilka miesięcy temu prognozowaliśmy, że „Bezpieczny Kredyt 2%” zrobi na rynku furorę. Ten nowy rządowy program ma bowiem liczne zalety. Zwracaliśmy też jednak uwagę na jedną, ale za to bardzo groźną wadę – może on skutkować wzrostem cen mieszkań. Zwłaszcza tam, gdzie są one jeszcze stosunkowo tanie. Wygląda na to, że obie te prognozy się sprawdzają – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Już pierwszego dnia, w którym „Bezpieczny Kredyt 2%” pojawił się w ofercie banków, zainteresowanie nim wykazało ponad 10 tys. osób. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza programem poinformował, że do programu przystąpiło osiem banków: PKO Bank Polski, Bank Pekao, Alior Bank, VeloBank, Bank Polskiej Spółdzielczości (BPS), SGB Bank, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie i Bank Spółdzielczy w Brodnicy. Wnioski kredytowe można już składać w pierwszych pięciu bankach.

Gdzie opłaca się najbardziej wziąć „Bezpieczny Kredyt 2%”?

Ofertę części banków, uczestniczących w programie, już poznaliśmy. Reszty poznamy w najbliższych tygodniach, zwłaszcza jeśli chodzi o wyliczenie zdolności kredytowej. Oczywiście kluczowa jest cena kredytu. Zależy ona od marży banku (nie może być wyższa niż w kredytach udzielanych poza programem), która jest stałym elementem oprocentowania, ale też od prowizji czy ewentualnie ubezpieczeń, np. mieszkania czy na życie. Oznacza to, że oferty poszczególnych banków mogą się różnić. Warto więc porównać RRSO, czyli Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania, która uwzględnia wszystkie koszty związane z kredytem. W praktyce RRSO wyniesie od niespełna 5% do niespełna 6%.

A najlepiej poprosić doradcę kredytowego o pomoc w wyborze optymalnej oferty. Różnice, czasem dość znaczne, mogą wszak dotyczyć także zdolności kredytowej wyliczanej przez poszczególne banki. Ponadto w zalewie wniosków kredytowych ważny staje się czas ich rozpatrywania – radzi Marek Wielgo.

Przez 10 lat „Bezpieczny Kredyt 2%” będzie spłacany w formule malejących rat kapitałowo-odsetkowych. Po zakończeniu dopłat będzie można przejść na spłatę annuitetową, ale nie powinno to zwiększyć obciążenia budżetu domowego kredytobiorcy, bo zmniejszy się zadłużenie. Ustawa umożliwia wydłużenie okresu spłaty o 5 lat.

Klienci mogą przebierać w ofertach

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wydało interpretację, w myśl której w przypadku połączenia „Bezpiecznego Kredytu 2%” z gwarancją wkładu własnego nie obowiązuje limit ceny metra kwadratowego. To bardzo ważne, gdyż tego typu limit, który normalnie jest stosowany w programie „Kredyt bez wkładu własnego”, znacznie zawęziłby pole poszukiwań na rynku mieszkaniowym.

Ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl przyznaje, że w tej sytuacji wybór nowych mieszkań jest spory. A jeśli ma się do dyspozycji 800 tys. zł, w ofertach lokali, także trzypokojowych, można przebierać.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w całym kraju do kupienia za taką kwotę jest obecnie ok. 52,5 tys. mieszkań. Najwięcej jest ich w aglomeracji warszawskiej (Warszawa i okolice). W cenie do 500 tys. zł  jest tu niespełna 3,6 tys. mieszkań, głównie jedno- i dwupokojowych. Mając zaś 800 tys. zł można przebierać w ofercie blisko 8,7 tys. lokali, także trzypokojowych i większych. Dla porównania w Warszawie i okolicach wszystkich mieszkań, w ofercie firm deweloperskich, jest przeszło 16,2 tys.Bezpieczny Kredyt 2% - oferta - lipiec 2023

Niestety, w większości największych miast tylko w ciągu ostatniego miesiąca zmniejszyła się pula mieszkań z ceną poniżej 500 tys. zł, na które jest największy popyt. Na przykład w aglomeracji warszawskiej ubyło 164 takich lokali, a w aglomeracji krakowskiej – 147. Wyjątkiem jest aglomeracja łódzka, w której oferta wzrosła o 145 mieszkań.Bezpieczny Kredyt 2% - oferta 500 - lipiec 2023

Mówi się, że pośpiech jest złym doradcą, ale… Mieszkania najpewniej będą drożały, bo przecież rosną koszty budowy. W związku z tym, najpewniej szybko kurczyć się będzie oferta mieszkań najtańszych, czyli w przypadku największych miast, z ceną poniżej 8-9 tys. zł za m kw. – komentuje Marek Wielgo.

Innym argumentem za szybką decyzją zakupową jest spadek liczby mieszkań gotowych lub na ukończeniu. Za to coraz więcej będzie przysłowiowych dziur w ziemi. Ponadto w przypadku lawinowego wzrostu liczby wniosków kredytowych, może się wydłużyć okres ich rozpatrywania w bankach.

Z drugiej strony, może się okazać, że w najbliższych miesiącach oferta deweloperów wzrośnie, a w niej pojawi się więcej atrakcyjnych mieszkań w segmencie popularnym, czyli dostępniejszych cenowo dla nabywców kredytowych. Warto też wiedzieć, że w nowo rozpoczynanych inwestycjach wpłaty nabywców są pod ochroną Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Daje im to pełne poczucia bezpieczeństwa, np. na wypadek upadłości dewelopera.

Zatem nie warto poddawać się zbytnio presji czasu. Tym bardziej, że deweloperzy będą konkurowali ze sprzedającymi mieszkania i domy na rynku wtórnym. A na nim koszty transakcji wkrótce spadną na skutek likwidacji 2% podatku od czynności cywilnoprawnych – mówi Marek Wielgo.

Hakerzy coraz częściej atakują dla okupu. Rośnie ilość ataków ransomware, wysokość okupów i grup hakerskich

Liczba ataków hakerskich typu ransomware (dla okupu) rośnie o 20% rocznie, a wojna cybernetyczna wkracza w „piątą generację” – przyznaje Gil Shwed, dyrektor generalny firmy Check Point Software Technologies. Wzrost aktywności cyberprzestępców i ataków ransomware* wynika z dostępności narzędzi sztucznej inteligencji (AI) oraz napływu nie tylko ugrupowań związanych z Rosją, ale także nowych przestępców w cyberprzestrzeni, szukających łatwego zarobku.

Liczba ataków cybernetycznych – w opinii Check Point – jest najwyższa od 2 lat i wynosi średnio na świecie 1.258 tygodniowo. Europa należy do regionów o najwyższym wzroście ataków – ponad 21%!!!

W drugim kwartale 2023 r. sektor rządowy/wojskowy doświadczył największej liczby ataków ransomware. Drugim najbardziej dotkniętym sektorem był sektor opieki zdrowotnej. Tuż za nimi uplasowała się branża edukacji/badań, gdzie 1 na 31 organizacji zostało dotkniętych oprogramowaniem ransomware.

Nagły wzrost liczby ataków widać na całym świecie, ale w Polsce ten skok jest wyjątkowo duży. Na przełomie maja i czerwca br. nastąpiła nagła fala ataków ransomware na polskie firmy – blisko 2 krotnie więcej niż średnia na świecie (grafika). Ile z nich zdecydowało się zapłacić okup, nie wiadomo…… Do najbardziej zagrożonych sektorów należą transport, produkcja, finanse. W Polsce – według danych Check Point – sektor użyteczności publicznej atakowany jest ponad 3 tysiące razy tygodniowo (średnia światowa 1.258).

A rząd RP wydaje się zdawać sobie sprawę ze skali zagrożenia. W 2021 roku Polska przystąpiła do Counter Ransomware Initiative, grupą roboczą 37 państw, zajmującą się ochroną infrastruktury informatycznej przed atakami hakerskimi i mającą na celu wypracowanie narzędzi do zwalczania internetowych wymuszeń. Pod koniec zeszłego roku Premier Mateusz Morawiecki stwierdził podczas CEE Digital Summit 2022, że przez agresywne działania Rosji należy zacieśniać współpracę pomiędzy rządami państw regionu.  Szef rządu zwrócił uwagę, że nowożytne wojny toczą się na lądzie, morzu i w powietrzu, a wojny naszych czasów toczą się w cyberprzestrzeni.  W kwietniu br. Janusz Cieszyński, pełnomocnik Rządu ds. cyberbezpieczeństwa, zwracał uwagę na szczególne zagrożenie tego typu atakami dla polskich placówek zdrowia. – Polskie szpitale są narażone na ataki hakerskie. To ostatni dzwonek, żeby się na nie przygotować — przestrzegł Minister Cyfryzacji.ransomware ataki

Wyższe kwoty okupu

Kwoty okupów żądanych przez hakerów i wypłacanych (w wielu przypadkach) przez firmy rośnie w nieporównywalnym tempie. Podczas gdy 5 lat temu okup dla hakerów wynosił kilkaset dolarów, w tym roku cyberprzestępcy żądają od 4 do 14 milionów USD – wynika z danych firmy Check Point. Dla porównania w Polsce średnia wysokość okupu żądanego przez hakerów wynosi 670 tys zł, a koszty przywrócenia funkcjonowania systemów po takich atakach szacowane była na 2,8 – 5,8 mln zł – wynika z danych firmy Sophos. Okazuje się zatem, że szkody poniesione przez firmy są znacznie wyższe od żądanego okupu.

W 2021 roku globalna firma doradcza Accenture padła ofiarą cyberkradzieży 6TB danych – żądany okup wyniósł wówczas 50 milionów USD. W tym samy roku hakerzy zablokowali poufne pliki departamentu policji w Waszyngtonie i zażądali 4 milionów USD. Duży okup – w wysokości 4,4 miliona USD zapłaciła firma Colonial Pipeline, odpowiedzialna za przesył 50% paliwa na wschodnim wybrzeżu USA. W zamian odblokowała dostęp do systemu zarządzającego rurociągiem. W Polsce firma CD Projekt Red, wydawca znanych na całym świecie gier Cyberpunk 2077 i Wiedźmin, zmuszona została opóźnić premiery swoich tytułów. Firma padła ofiarą kradzieży kodów źródłowych gier, a także dokumentów księgowych, prawnych, kadrowych i relacji inwestorskich. Ile firm z Polsce zapłaciło okup, a nie ujawniło tego faktu…nie wiadomo….

Popularność tego modelu biznesowego rośnie od kilku lat, o czym świadczy częstotliwość ataków ransomware, która wzrosła o prawie 20% w ciągu ostatniego roku. Jednym z najbardziej widocznych trendów, był wzrost wyłudzeń bez szyfrowania. Okazuje się bowiem, że hakerzy koncentrują się na pozyskaniu poufnych danych, które można szybko sprzedać w darknecie

– Za wrażliwe uważa się wiele różnych rodzajów informacji, od firmowych danych finansowych i zastrzeżonych po dane osobowe dotyczące zdrowia, dane finansowe lub wszelkie inne informacje umożliwiające identyfikację osób, co jeszcze bardziej zwiększa zagrożenie ujawnieniem danych – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

A zyski ze sprzedaży poufnych danych są niebagatelne. Jak wynika z analiz firmy Check Point cyberprzestępcy sprzedają swoje usługi w darknecie za 70-80% zysków z oprogramowania ransomware.

W ocenie ekspertów, najbardziej zagrożonymi krajami pod względem ilości ataków typu Ransomware są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Kanada, Włochy i Francja, a najbardziej aktywną grupą cyberprzestępczą w tym zakresie jest LockBit3.

Eksperci Check Pointa radzą przygotować się na atak: tworzyć kopie zapasowe, ćwiczyć i aktualizować planu działania, aby jak najszybciej wznowić pracę. Ważne są również regularne kontrole bezpieczeństwa oraz inwestycje w wysokiej jakości zabezpieczenia.

*Ransomware to złośliwe oprogramowanie, które blokuje dostęp do systemu komputerowego, szyfruje jego zawartość, uniemożliwiając odczyt danych, a następnie żąda okupu w zamian za przywrócenie dostępu

Coraz bliżej odbicia podażowego na warszawskim rynku biurowym

Na rynku nieruchomości biurowych w Warszawie widać pierwsze oznaki zbliżającego się wzrostu aktywności deweloperskiej, podaje firma doradcza Savills. W trakcie pierwszej połowy 2023 roku do użytku oddano trzy nowe biurowce. Znaczącego wzrostu podaży należy się spodziewać jednak dopiero w 2025 roku.

Jak wynika z najnowszego raportu Savills, w pierwszym półroczu 2023 r. całkowite zasoby warszawskiego rynku biurowego wyniosły 6,25 mln m kw., przy powoli wyrównującym się rozkładzie na strefę centralną i obszar poza centrum.

W trakcie pierwszych sześciu miesięcy roku oddano do użytku trzy nowe budynki biurowe, z których największy to The Park 9 (White Star Real Estate, 11 000 m kw.). W budowie znajduje się obecnie blisko 250 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. W 2023 r. rozpoczęto realizację m.in. pierwszej fazy wielofunkcyjnego kompleksu Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 m kw.) oraz The Form (Lincoln Property, 28 000 m kw.).

Do projektów, które zostaną dostarczone na rynek w późniejszych latach należą m.in.The Bridge (Ghelamco, 45 000 m kw.), kolejny etap Studio (Skanska Property Poland, 24 000 m kw.) oraz Upper One (Strabag Real Estate, 35 900 m kw.) w miejscu budynku Atrium International, którego rozbiórka dobiega końca. W wyniku ożywienia aktywności deweloperskiej w 2025 r. na rynek może być dostarczonych nawet ponad 300 000 m kw. nowej powierzchni.

Popyt w pierwszym półroczu br. wyniósł nieco ponad 325 000 m kw., co oznacza spadek o 32% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Nowe umowy najmu wygenerowały 57% całkowitego wolumenu wynajmowanej powierzchni (43% w 2022 r.). Renegocjacje stanowiły 35% całości (39% w 2022 r.), podczas gdy ekspansje i przednajem tylko po 4% (odpowiednio 8% i 10% w 2022 r.).

„Po wyhamowaniu aktywności deweloperów w ostatnich dwóch latach, na rynku czuć pierwsze oznaki zbliżającego się odbicia. Zanim jednak najemcy znów będą mogli wybierać wśród nowo oddanych projektów, w dalszym ciągu będziemy obserwować liczne renegocjacje lub relokacje do budynków już istniejących, ale dysponujących wolną powierzchnią o odpowiednim standardzie” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Zgodnie z danymi Savills, na koniec czerwca 2023 r. współczynnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 11,4% i spadł o 0,5 pp. w ujęciu rocznym. Miesięczne stawki w najbardziej prestiżowych lokalizacjach strefy Centrum utrzymały się w przedziale 22,5-25,5 euro za m kw. miesięcznie, a na Służewcu na poziomie 13,00-15,00 euro za m kw. miesięcznie. Najemcy muszą się jednak liczyć z rosnącymi kosztami opłat eksploatacyjnych.

„Zgodnie z prognozowanymi w zeszłym roku podwyżkami opłat eksploatacyjnych, obecnie w nowoczesnych budynkach biurowych w Warszawie obserwujemy, że zaczęły one przekraczać 30,00 zł za m kw. miesięcznie, a zdarzają się również stawki powyżej 35,00 zł. Najemcy coraz częściej decydują się na dokładną analizę tych kosztów, zarówno w zajmowanych obecnie biurach, jak i tych do których planują się przenieść, w wyniku czego możliwe jest uzyskanie oszczędności” – dodaje Krzysztof Sakierski, dyrektor działu doradztwa strategicznego, Savills.

Zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką ulegają przedawnieniu

Brak przedawnienia zobowiązań zabezpieczonych hipoteką lub zastawem skarbowym stanowiłby przejaw nierównego traktowania w porównaniu z podatnikami, którzy nie posiadają żadnego majątku – tak wynika z wyroku WSA w Kielcach, który orzekł, że pomimo brzmienia art. 70 § 8 Ordynacji podatkowej i wbrew stanowisku organów skarbowych zabezpieczone w ww. sposób zobowiązania podatkowe ulegają przedawnieniu na zasadach ogólnych (wyrok z 18 maja 2023 r., sygn. akt I SA/Ke 130/23).

Zobowiązania podatkowe przedawniają się z upływem 5 lat

Zgodnie z art. 70 § 8 Ordynacji podatkowej zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką lub zastawem skarbowym nie ulegają przedawnieniu, jednakże po upływie terminu przedawnienia zobowiązania te mogą być egzekwowane tylko z przedmiotu hipoteki lub zastawu. To przepis szczególny, stanowiący wyjątek od ogólnej zasady określonej w § 1, zgodnie z którą zobowiązania podatkowe przedawniają się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

Opis sprawy

W 2022 r. były już przedsiębiorca wystąpił do Naczelnika Urzędu Skarbowego w Starachowicach o rozłożenie na raty zobowiązania w podatku dochodowym od osób fizycznych za lata 2005-2007 i w podatku od towarów i usług za 2006 r. Od 2018 r. nie wykazywał dochodów. We wniosku zwrócił się również o zbadanie, czy wskazane zaległości nadal istnieją, czy też uległy przedawnieniu. Naczelnik zgodził się, że przedmiotowe zaległości w PIT i VAT za lata 2005-2006 już nie istnieją, nie uległy natomiast przedawnieniu zobowiązania za rok 2007.

Rozpoznający odwołanie podatnika Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Kielcach w styczniu 2023 r. stwierdził, że sytuacja wnioskodawcy nie daje podstaw do przyznania mu ulgi. Przede wszystkim, pomimo dwukrotnego wezwania przez organ I i II instancji, nie przedstawił on dokumentów potwierdzających jego aktualną sytuację majątkową. Poza tym w opinii organów zaproponowana przez podatnika opcja rozłożenia spłaty na 12 rat nie wydaje się prawdopodobna do spełnienia. Nie przedstawił on bowiem żadnej gwarancji w zakresie zapewnienia źródła finansowania tych rat.

Hipoteka na nieruchomości podatnika

Termin przedawnienia pozostałego zobowiązania upływał we wrześniu 2014 r., po skutecznym zastosowaniu środka egzekucyjnego w postaci zajęcia wierzytelności z rachunku w banku. Jednak naczelnik urzędu skarbowego w kwietniu 2011 r. dokonał wpisu hipoteki przymusowej w księdze wieczystej nieruchomości należącej do byłego przedsiębiorcy. Powołując się na art. 70 § 8 O.p. dyrektor izby skarbowej wskazał, że wpis ten spowodował, iż od jego daty objęta hipoteką zaległość podatkowa nie uległa przedawnieniu i organy mogą prowadzić egzekucję z przedmiotu tej hipoteki.

Działania organów sprzeczne z Konstytucją

Po wniesieniu przez podatnika skargi Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach orzekł, że stanowisko organów skarbowych, jakoby ustanowienie hipoteki dla zabezpieczenia spłaty zobowiązań podatkowych zamykało drogę do przedawnienia tych zobowiązań, nie odpowiada konstytucyjnym standardom.

Kielecki sąd wskazał na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 października 2013 r. (sygn. akt SK 40/12), w którym TK stwierdził, że art. 70 § 6 Ordynacji podatkowej, w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 1998 r. do 31 grudnia 2002 r. jest niezgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP („Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej”). Przepis ten stanowił, że nie ulegają przedawnieniu zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką, i został uchylony. WSA w Kielcach orzekł, że stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niekonstytucyjności tego przepisu dotyczy również analogicznego przepisu art. 70 § 8, który jest oczywistym kontynuatorem regulacji zawartej w uchylonym art. 70 § 6.

Zakaz nierównego traktowania

WSA w Kielcach uchylił decyzje organów I i II instancji. W swoim rozstrzygnięciu zwrócił uwagę na sprzeczne z Konstytucją stosowanie prawa przez organy podatkowe, poprzez niesprawiedliwe traktowanie na mocy art. 70 § 8 O.p. podatników, którzy posiadają jakiś majątek. „W dalszym ciągu przepis ten wyłącza przedawnienie zobowiązań podatkowych na podstawie nieuzasadnionego kryterium, tj. formy zabezpieczenia (hipoteka i zastaw skarbowy), dopuszczając przedawnienie zobowiązań podatkowych osób nieposiadających żadnego majątku”. Sąd przywołał również słowa TK, który w swoim wyroku stwierdził, że normy konstytucyjne zabraniają tworzenia instytucji pozornych, nadmiernie ograniczających prawa podatnika i jego zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa. Przedsiębiorcom, którzy padli ofiarą takiego nierównego traktowania, latami nękanym egzekucją dawno przedawnionych już zobowiązań podatkowych, tylko z uwagi na fakt, że posiadają jakiś majątek, wyrok ten otwiera furtkę do skutecznej obrony przeciw takim dyskryminującym działaniom fiskusa.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Aż 79% klientów twierdzi, że dostawcy usług finansowych nie przygotowali ich w pełni na spowolnienie gospodarcze

W czasach niepewności finansowej i gospodarczej, klienci uważniej przyglądają się instytucjom świadczącym usługi finansowe (FSI). Z nowego raportu Salesforce wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku 25% klientów zmieniło bank, 35% ubezpieczyciela, a 34% organizację zarządzającą majątkiem. Konsumenci coraz częściej wygłaszają pogląd, że cyfrowe doświadczenie i empatyczna obsługa mogą mieć kluczowe znaczenie.

Raport Salesforce Connected Financial Services opiera się na ankiecie przeprowadzonej wśród ponad 6 000 klientów usług finansowych na całym świecie. Opracowanie uwzględnia znaczenie personalizacji, empatii i doświadczenia cyfrowego, a także zmieniające się nastroje wokół przełomowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (SI).

Wskazówki i wsparcie instytucji finansowych są niewystarczające w obliczu niepewności gospodarczej

Klienci odczuwają mniejsze bezpieczeństwo finansowe w porównaniu z ubiegłym rokiem i uważają, że dostawcy usług finansowych nie przygotowali ich odpowiednio do tej sytuacji.

Badanie pokazało, że tylko 28% konsumentów czuje się bezpieczniej finansowo niż rok temu, podczas gdy 42% czuje się mniej bezpiecznie. Niestety, przytłaczająca większość (79%) twierdzi, że ich dostawca usług finansowych nie przygotował ich w pełni na spowolnienie gospodarcze, podczas gdy ponad jedna trzecia (37%) uważa, że ich instytucja finansowa (bank/ ubezpieczyciel) w ogóle im nie pomogła. Takie poczucie występuje częściej u osób starszych niż u przedstawicieli młodszego pokolenia.

Warto zauważyć, że jeśli chodzi o postrzeganie przez klientów empatycznego traktowania, istnieje rozbieżność między zarządzającymi majątkiem a innymi sektorami. Aż 63% klientów twierdzi, że organizacja zarządzająca majątkiem traktowała ich w tym czasie z empatią. Z kolei mniej niż połowa kontrahentów uważa, że ich banki i ubezpieczyciele postąpili tak samo.

Zaufanie jest najważniejsze w sektorze usług finansowych – powiedział Eran Agrios, SVP i GM, Financial Services w Salesforce. – Sprawienie, że doświadczenia finansowe są bardziej istotne, dostępne, natychmiastowe i spersonalizowane znacznie przyczynia się do budowania lojalności. Szczególnie w przypadku ogólnej niepewności finansowej, proaktywne działania i spersonalizowana opieka są kluczem do utrzymania klientów. Instytucje, które nie wykorzystują w pełni dostępnych narzędzi – takich jak sztuczna inteligencja, analiza danych i CRM, ryzykują utratę kontrahentów na rzecz konkurencji.

Słabe doświadczenia cyfrowe odpychają klientów

Niepewność makroekonomiczna nie jest jedynym zmartwieniem branży usług finansowych. W ciągu ostatniego roku odpływ klientów stał się realnym zagrożeniem z perspektywy wielu instytucji.

Co przyciąga konsumentów prywatnych i przedsiębiorców do konkurencji? We wszystkich sektorach kontrahenci przechodzą do tych firm, które mogą zapewnić im lepsze doświadczenia cyfrowe.

Bankowość: Większość klientów woli ubiegać się o popularne usługi bankowe drogą cyfrową, w tym karty debetowe (72%), karty kredytowe (71%) i konta oszczędnościowe (69%). Pomijając cenę, doświadczenie cyfrowe jest głównym powodem zmiany banku na całym świecie.

Zarządzanie majątkiem: Cyfrowe doświadczenie również znajduje się na szczycie listy powodów zmiany zarządzających majątkiem, w połączeniu z poszukiwaniem lepszej integracji z innymi usługami. Ponad 60% klientów woli zarządzać inwestycjami cyfrowo.

Ubezpieczenia: Większość kontrahentów preferuje korzystanie z metod cyfrowych w celu zakupu ubezpieczenia (60%), jego odnowienia (60%) lub dostosowania (61%). Doświadczenie cyfrowe jest drugim po obsłudze klienta powodem zmiany firmy.

Zapytani o cyfrowe doświadczenia, które uważają za frustrujące, aż 39% respondentów badania twierdzi, że są to źle działające chatboty. Po chatbotach najczęściej wskazywane są trudności w znalezieniu informacji online (29% respondentów), niespójną obsługę klienta (28%) i bezosobową obsługę (24%).

Ostatnie lata przyniosły szybki rozwój technologii w branży usług finansowych – powiedział Agrios. – Jesteśmy teraz w momencie, w którym FSI udoskonalają te doświadczenia, często zwiększając ich rolę w organizacji w obszarach, w których mogą realnie wpłynąć na pozycję organizacji i odciążenie pracowników. Największe sukcesy odniosą właśnie te firmy, które potrafią wykorzystać swoje dane, aby zapewnić doświadczenie, które jest nie tylko intuicyjne, ale także spersonalizowane.

Sztuczna inteligencja jest kluczem do personalizacji na dużą skalę, ale klienci nadal nie są pewni korzyści z niej płynących

Biorąc pod uwagę wysoką stawkę i długoterminowe implikacje związane z podejmowaniem decyzji finansowych, spersonalizowane usługi FSI są koniecznością, a nie miłym dodatkiem. Znaczna większość (62%) klientów deklaruje, że zmieniłoby dostawcę usług finansowych, gdyby czuli się traktowani jak „numer”, a nie osoba.

Dane z oddzielnego badania Salesforce pokazują, że 76% pracowników usług finansowych uważa, że generatywna sztuczna inteligencja pomoże im lepiej obsługiwać klientów, w dużej mierze dzięki możliwościom personalizacji. Ponad połowa (56%) pracowników twierdzi, że zmieni to sposób, w jaki personalizują treści dla kontrahentów.

Pomimo wartości sztucznej inteligencji w tworzeniu spersonalizowanych doświadczeń na dużą skalę, nowe badanie pokazuje, że klienci usług finansowych nie czują się jeszcze komfortowo z tą technologią.

Klienci usług finansowych odczuwają pewien niepokój związany z chatbotami wykorzystującymi generatywną sztuczną inteligencję – tylko 21% klientów wskazuje, że w pełni ufa tego typu chatbotom. Aż 56% nie jest tego pewna, a 23% im nie ufa.

Nieznajomość sztucznej inteligencji może wyjaśniać niektóre z tych wątpliwości. Podczas gdy wielu klientów jest optymistycznie nastawionych do potencjału sztucznej inteligencji w zakresie oszczędzania czasu (46%), prawie tyle samo (40%) nie ma jeszcze wyrobionej opinii.

Badania sugerują, że bezpieczeństwo danych i wytyczne w zakresie etyki stanowią drogę dla firm, które chcą wypełnić lukę w zaufaniu:

Kontrola bezpieczeństwa: 78% klientów usług finansowych twierdzi, że zmieniłoby instytucje świadczącą usługę finansową, gdyby czuli, że ich dane są niewłaściwie przetwarzane – co pokazuje, że jasne protokoły bezpieczeństwa danych są niezbędne.

Kontrola klienta: 60% klientów deklaruje, że bardziej ufałoby sztucznej inteligencji, gdyby mieli większą kontrolę nad sposobem jej wykorzystania, zgodnie z wcześniejszymi badaniami.

Metodologia

O ile nie podano inaczej, dane pochodzą z podwójnie anonimizowanej ankiety przeprowadzonej wśród 6058 klientów usług finansowych z Australii, Brazylii, Kanady, Francji, Niemiec, Japonii, Meksyku, Nowej Zelandii, Singapuru, Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Stanów Zjednoczonych. Badanie trwało od 7 marca 2023 r. do 12 kwietnia 2023 r. Wszyscy respondenci są panelistami zewnętrznymi.

Cisco: Użytkownicy chcą Internetu bezpiecznego i przyjaznego środowisku

  • Nowe oczekiwania konsumentów zmieniają ekonomikę i sposoby zastosowania Internetu. Obecnie ponad połowa konsumentów na świecie i w Polsce oczekuje podłączenia do Internetu inteligentnych urządzeń AGD, systemów oświetlenia, ogrzewania i chłodzenia czy urządzeń zarządzających zużyciem energii lub wody, a sieci szerokopasmowe muszą być skalowane, aby to umożliwić.
  • Rosnąca zależność od łączy szerokopasmowych w codziennych zadaniach oznacza jednak, że podczas gdy szybkość łącza jest dla Polaków priorytetem w przypadku jego wymiany lub modernizacji, bezpieczeństwo jest teraz tuż za nim.
  • Istotnym czynnikiem przy wyborze łącza internetowego jest jego wpływ na środowisko: 3/4 respondentów jest gotowych zapłacić więcej za łącza szerokopasmowe o niższym śladzie węglowym. Z drugiej strony, niemal połowa badanych z Polski stwierdziła, że rosnące koszty życia miały istotny wpływ na ich wydatki na usługi internetowe.

Najnowsze badanie Cisco Broadband Survey* wskazuje na nowe oczekiwania konsumentów, które zmieniają ekonomikę i obszary zastosowania Internetu. Z jednej strony nadal ważne są tradycyjne oczekiwania użytkowników Internetu dotyczące jego szybkości i niezawodności, przy rosnącym znaczeniu cyberbezpieczeństwa infrastruktury i usług chmurowych. Z drugiej strony, użytkownicy zaczynają przykładać coraz większą wagę do takich aspektów, jak możliwość wykorzystania posiadanych łączy do obsługi urządzeń w ramach Internetu Rzeczy, ale także do tego, jaki generują one ślad węglowy. Badanie przeprowadzono wśród pracujących użytkowników Internetu z 12 krajów regionu EMEA, w tym z Polski.

Efektywna łączność, ale nie kosztem planety (i z uwzględnieniem kosztów życia)

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Cisco wynika, że użytkownicy coraz częściej biorą pod uwagę wpływ Internetu na środowisko. 65 proc. ogółu badanych przejmuje się jego śladem węglowym, przy czym największe zainteresowanie tą kwestią wykazują młodzi ludzie w wieku 18-24 lat (73 proc.). Odsetek Polaków, dla których kwestia ta ma znaczenie jest niższy i wynosi 53 proc.

Istnieje jednak szansa na bardziej ekologiczne jutro: 77 proc. osób (75 proc. z Polski) byłoby skłonnych zapłacić więcej za łącze szerokopasmowe o najniższym możliwym śladzie węglowym (pod warunkiem zachowania jakości łącza), z czego 27 proc. globalnie (18 proc. w Polsce) jest gotowa zapłacić o co najmniej 20 proc. więcej.

Potwierdza to szerszy trend rynkowy, wykazany w ankietach przeprowadzonych w 2019 r. przez firmę Nielsen i w 2022 r. przez Globescan, wskazujących na powszechną świadomość konsumentów na temat wpływu używanych przez nich produktów na środowisko oraz oczekiwania wobec firm dotyczące podjęcia przez nie działań minimalizujących ich negatywny wpływu na planetę.

Z drugiej strony, niemal połowa użytkowników z Polski wskazuje, że rosnące koszty życia miały wpływ na ich wydatki na Internet, choć wpływ ten był wyraźnie mniejszy niż w pozostałych krajach objętych badaniem. I tak, niemal 19% Polaków (vs. 21% ankietowanych w EMEA) zmieniła łącze na tańsze; 12% Polaków (vs. 14 % w EMEA) miało problemy z opłaceniem rachunków za Internet; 18% Polaków (vs. 23% w EMEA) nie było stać na wymianę łącza na szybsze, bezpieczniejsze i bardziej niezawodne, a 10% Polaków (vs. 16% w EMEA) anulowało subskrypcję usług streamingowych. 49% Polaków (vs. 37% w EMEA) stwierdziło natomiast, że rosnące koszty życia nie miały żadnego wpływu na ich wydatki związane z Internetem.

Bezpieczeństwo coraz ważniejsze

Równolegle z rosnącymi obawami o środowisko z jednej strony, a kosztami życia z drugiej, wzrost popularności pracy hybrydowej i zacieranie granic pomiędzy życiem zawodowym i osobistym pracowników niesie ze sobą nowe zagrożenia dla domowych łączy. Mimo iż większość użytkowników korzysta z nich także do pracy, to głównym sposobem ich zabezpieczenia pozostają hasła. Stosuje je ponad połowa ankietowanych z całego regionu EMEA (53 proc.). W Polsce ten odsetek sięga 61 proc.

Z drugiej strony, zaledwie jedna czwarta ankietowanych włącza zaporę sieciową routera. Tyle samo osób sprawdza dostępność aktualizacji swojego sprzętu i oprogramowania – tutaj nieco lepiej od średniej dla EMEA wypadają Polacy, robi tak 1/3 ankietowanych. To wciąż niewiele, zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi badaniami Cisco, które wykazały, że 55% polskich użytkowników Internetu martwi się, że cyberprzestępcy zhakują ich urządzenia.

Chęć posiadania szybszego łącza jest głównym czynnikiem dla 40 proc. osób planujących modernizację usługi internetowej w ciągu najbliższego roku (44 proc. w przypadku ankietowanych z Polski).  Bezpieczeństwo to kolejny najważniejszy aspekt. 38 proc. użytkowników Internetu z regionu EMEA, planujących modernizację swoich usług internetowych w ciągu najbliższego roku weźmie pod uwagę poziom bezpieczeństwa przy wyborze łącza szerokopasmowego. W Polsce na ten aspekt wskazało 43 proc. osób.

Coraz większa cyfryzacja naszego życia

Ponieważ liczba urządzeń IoT online rośnie z miliardów do bilionów, rośnie również zapotrzebowanie na przepustowość i moc obliczeniową do analizy wszystkich wytwarzanych przez nie danych. Według badania Cisco Broadband Survey nic nie wskazuje na spowolnienie tego trendu. Konsumenci akceptują zmianę w kierunku inteligentniejszego, cyfrowego życia. Ponad połowa ankietowanych konsumentów wyraziła pozytywne opinie na temat nowych sposobów łączenia ich domów i życia z Internetem, takich jak inteligentne urządzenia AGD, smartwatche, inteligentne systemy oświetlenia, ogrzewania i chłodzenia czy urządzenia zarządzające zużyciem energii lub wody.

„Szacuje się, że ślad węglowy Internetu i sektora ICT odpowiada za około 3 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych, a ponad połowa tej emisji pochodzi z infrastruktury sieciowej i centrów przetwarzania danych. Misją Cisco jest budowa Internetu Przyszłości realizującego zasady zrównoważonego rozwoju. Oprócz stale ewoluującego i rozszerzającego się krajobrazu zagrożeń dla cyberbezpieczeństwa, musimy radzić sobie z rosnącym zagrożeniem związanym ze zmianą klimatu. Priorytetowe traktowanie zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa w infrastrukturze szerokopasmowej ma zatem kluczowe znaczenie dla transformacji cyfrowej”, powiedział Gordon Thomson, wiceprezes Cisco ds. dostawców usług internetowych regionie EMEA.

„Stare porzekadło technologiczne >>szybciej, taniej, lepiej<< od dawna nie jest aktualne. Teraz chodzi o upraszczanie rozwiązań i budowanie sieci, które mogą napędzać globalną łączność i wzrost gospodarczy, ułatwiając i chroniąc cyfryzację i automatyzację codziennych czynności, a wszystko to przy świadomości naszego wpływu na przyszłość naszej planety” – dodał Gordon Thomson.

*Metodologia badania: 

Cisco Broadband Survey opiera się na odpowiedziach 22 tys. użytkowników Internetu z 12 państw: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Francji, Szwajcarii, Polski, Hiszpanii, Arabii Saudyjskiej, RPA, Szwecji, ZEA i Holandii. Zostało ono zrealizowane w styczniu i lutym 2023 roku. Próba obejmowała respondentów z siedzibą w każdym regionie każdego kraju, którzy pracują w pełnym wymiarze czasu zdalnie, w pełnym wymiarze czasu w biurze lub hybrydowo. Sondaż został przeprowadzony przez niezależną firmę konsultingową Censuswide, która zatrudnia członków Stowarzyszenia Badań Rynkowych, opierającego się na zasadach ESOMAR.

Druk kalendarzy. Czemu warto zlecić go teraz?

Kalendarz trójdzielny, kalendarzyki listkowe (kieszonkowe) lub duże kalendarze plakatowe – wszystkie z nich wręcz doskonale sprawdzają się jako gadżety reklamowe. O ich włączeniu w strategię promocji swojej firmy warto pomyśleć już teraz. 
Chociaż środek lata zwykle nie jest czasem, gdy myślimy o planach na kolejny rok, nie warto ich odwlekać na później. Zamawiając kalendarze spiralowane lub inne już teraz, zyskujemy naprawdę sporo. Po pierwsze – mamy sporo czasu na to, by zastanowić się nad ich designem i dopasować go do oczekiwań naszych klientów. Unikamy też typowego dla końca roku napięcia i niepewności co do tego, czy gadżety dotrą do nas na czas. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kampanię wykorzystującą kalendarze będziemy mogli zacząć jeszcze jesienią, oferując klientom prezenty przed rozpoczęciem kolejnego roku. 

Druk kalendarzy. Zamów kalendarze reklamowe jeszcze latem

Kalendarz biurkowy, kalendarz książkowy lub kalendarz spiralowany jako gadżety reklamowe od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Źródeł zainteresowania tą formą promocji firmy nie trzeba jednak długo szukać. W przeciwieństwie do wielu innych gadżetów są one bardzo przydatne dla obdarowanych klientów. Przez cały kolejny rok mogą służyć np. jako planery ścienne, ułatwiając im planowanie przyszłych działań. Są też doskonałym nośnikiem nadruków – w przeciwieństwie do wielu innych gadżetów reklamowych, naniesione na nie logo jest doskonale widoczne. 

Kalendarze biurkowe, kalendarze listkowe i kalendarze ścienne spiralowane – co wybrać?

Działania promocyjne wykorzystujące kalendarze można zaplanować tym łatwiej, że w katalogach firm oferujących druk kalendarzey można znaleźć ich różne typy. Bez problemu dobierzemy więc ten, który w danym przypadku sprawdzi się najlepiej. W zależności od naszych potrzeb, profilu klientów oraz planu danej kampanii, możemy zdecydować się między innymi na:
  • kalendarze ścienne;
  • kalendarze biurkowe;
  • kalendarze książkowe;
  • kalendarze kieszonkowe;
  • kalendarze plakatowe;
  • kalendarze magnetyczne;
  • kalendarze stolikowe;
  • kalendarze ścienni z notesem;
  • kalendarze planery;
  • kalendarze zegarowe.

Kalendarze ścienne – kalendarze trójdzielne i kalendarze firmowe innych typów

Jak widać, za pośrednictwem stron takich jak https://coloursfactory.pl/ można zamówić najróżniejsze rodzaje kalendarzy. Jak wśród nich dobrać ten, który będzie najlepiej dopasowany do specyfiki danej kampanii? Najważniejszym aspektem jest określenie grupy docelowej i celów naszych działań. Kalendarze ścienne doskonale sprawdzą się, gdy chcemy osiągnąć szeroki zasięg, eksponując naszą markę w różnych miejscach publicznych. Dla biur i miejsc pracy lepszym wyborem mogą być kalendarze biurkowe, które zapewnią codzienną ekspozycję i zwiększą zaangażowanie klientów. Jeśli zależy nam na praktycznym gadżecie reklamowym, kalendarze listkowe lub magnetyczne będą najlepszym wyborem wyborem – klienci będą mogli nosić je zawsze przy sobie. Kalendarze książkowe czy plakatowe są natomiast dobrym rozwiązaniem dla przedsiębiorstw, które chcą przekazać bardziej szczegółowe informacje o swojej firmie i produktach – oferują najwięcej przestrzeni, którą można zagospodarować na cele promocyjne.

Kalendarze książkowe – zamów już dziś. Oferuje je drukarnia kalendarzy online

Zamawiając kalendarze reklamowe już teraz, unikamy stresu związanego z dostawą pod koniec roku i możemy w spokoju skupić się na zaplanowaniu atrakcyjnego designu. Warto więc pomyśleć o tym nawet mimo tego, że do końca roku pozostało jeszcze pół roku. 

6G. Świat w obliczu kolejnej rewolucji

Intensywny rozwój technologii cyfrowych i internetowych nikogo już chyba nie dziwi. Nieustannie przekraczamy bariery, a to co na pierwszy rzut oka wydaje się być niemożliwe, w świecie technologii okazuje się jak najbardziej realne. Nie inaczej jest w przypadku technologii komunikacji bezprzewodowej piątej generacji. Ledwo zaczęliśmy korzystać z jej zasobów, a na horyzoncie już jawi się jej następca – technologia 6G. Według prognoz „szóstka” będzie wdrażana od 2030 roku i zwiastuje kolejną rewolucję.

6G nie do zatrzymania

Czy sieć 5G oferuje szybki transfer danych? Zdecydowanie tak. Czy można robić szybciej? Na to wygląda. Szacuje się, że prędkość przesyłu danych przez 6G będzie nawet sto tysięcy razy szybsza od piątki przy praktycznie zerowych opóźnieniach. Jak widać, sieć 6G nie pozostawia złudzeń.

Choć „szóstka” jest nadal w fazie prac, pewne jej cechy już są szacowane. 8 tysięcy gigabajtów na sekundę przy opóźnieniach rzędu 0,1 ms, robi wrażenie. Takie parametry niewątpliwie byłyby furtką do intensywnego rozwoju wielu dziedzin życia i biznesu.

Cyfrowe bliźniaki

Digital Twins, czyli cyfrowe bliźniaki, to jedna z pierwszych koncepcji, które mogą znacznie rozwinąć się pod skrzydłami 6G. Obecnie cyfrowe bliźniaki pozwalają udoskonalać prace produkcyjne, ułatwiają i przyspieszają wprowadzanie produktów na rynek, a także są wykorzystywane na dużą skalę np. w miastach. Jak więc widać, przy zastosowaniu obecnych technologii digital twins świetnie się sprawdzają, ale ich tworzenie wespół z 6G to całkowicie nowe oblicze przemysłu. Dlaczego?

Odzwierciedlenie rozmaitych zdarzeń i systemów w czasie niemal rzeczywistym pomoże o wiele lepiej planować produkcję czy nawet infrastrukturę i komunikację w miastach.

Natomiast wykorzystanie technologii w rolnictwie pozwoli na bardziej efektywne uprawy dzięki zbieraniu i analizowaniu danych z różnego rodzaju czujników, stacji pogodowych i dronów.

Immersive experience plus 6G

Kolejną technologią, która ma szanse przyspieszyć wraz z 6G, jest Immersive experience, czyli obszar komunikacji wideo. W tej chwili wszelkiego rodzaju spotkania i konferencje wideo są powszechną formą prowadzenia biznesu. Jednak według prognoz ma ona wkrótce przejść totalną rewolucje.

Immersive experience sprawi, że nasze spotkanie on-line zostaną wzbogacone o dotyk i węch – w trakcie połączenia wykorzystamy wszystkie nasze zmysły.

Rozwój 6G – nowe horyzonty dla wielu branż

Sieć 6G najlepiej określa słowo „rozwój”. Rozwijająca się już od jakiegoś czasu robotyka nabierze nowej energii po wdrożeniu 6G. Błyskawiczny przepływ danych pozwoli na bardziej zsynchronizowaną współpracę człowieka z robotem. Ma to znaczenie nie tylko dla przemysłu, ale i dla życia normalnego człowieka – ułatwi funkcjonowanie np. seniorom czy osobom niepełnosprawnym.

Poza zrobotyzowanymi asystentami, osoby zamieszkałe w dużej odległości od ośrodków leczniczych, mogłyby wykonywać niezbędną diagnostykę zdalnie. Technologia 6G to także wsparcie dla osób wykluczonych cyfrowo, bezpieczna wymiana informacji i gromadzenia danych.  W trosce o zasoby naturalne oraz atmosferę cały czas trwają prace nad urządzeniami niezużywającymi energii. Zanim jednak te wszystkie cele uda się osiągnąć, warto w pełni poznać potencjał sieci 5G i korzystać z niego do momentu nadejścia rewolucyjnych zmian.

DevOps Engineer – renesansowy ekspert w dziedzinie IT

W dzisiejszym świecie IT rola DevOps Engineera jest niezwykle istotna i cieszy się coraz większym uznaniem. To człowiek renesansu, posiadający wszechstronne umiejętności technologiczne oraz głęboką znajomość języków skryptowych. W środowisku serwerów i chmury czuje się jak u siebie w domu, a jego głównym celem jest automatyzacja, wdrażanie, aktualizowanie i utrzymywanie systemów, przyspieszając tym samym proces tworzenia kodu oraz dostarczanie innowacyjnych rozwiązań. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat pracy DevOps Engineera, zapraszamy do kontynuacji lektury.

Co to DevOps?

Kultura DevOps, będąca połączeniem słów „development” i „operations”, to praktyka, która integruje procesy produkcji oprogramowania i zarządzania systemami. Jej głównym celem jest automatyzacja administracyjna oraz spojrzenie holistyczne na zarządzanie oprogramowaniem. Przeszłość pokazywała, że oddzielone światy rozwoju i operacji często prowadziły do incydentów bezpieczeństwa i wycieków informacji. Dlatego DevOps stawia na współpracę i komunikację między zespołami, aby wyeliminować te problemy. Poprzez automatyzację procesów i integrację działań, DevOps Engineer przyspiesza wdrażanie nowych rozwiązań, minimalizuje błędy oraz tworzy efektywne środowisko pracy. W rezultacie, DevOps umożliwia efektywne zarządzanie infrastrukturą IT i dostarczanie innowacyjnych rozwiązań.

DevOps Engineer – Mistrz automatyzacji i harmonii w IT

DevOps Engineer to niezwykle wszechstronny specjalista, który odgrywa kluczową rolę w przyspieszaniu rozwoju świata IT. Wobec dynamicznego tempa wzrostu branży, automatyzacja odgrywa kluczową rolę, szczególnie w kontekście ciągłej integracji, wdrażania i dostarczania oprogramowania. Właśnie tutaj DevOps wkracza do akcji.

Jednym z głównych zadań DevOps Engineera jest tworzenie ustandaryzowanych konfiguracji, zautomatyzowanych testów, restartów systemów oraz procedur cofania zmian. Choć nie jest to rola programisty w tradycyjnym znaczeniu, DevOps Engineer musi posiadać umiejętność tworzenia skryptów i czytania kodu, aby skutecznie współpracować z zespołami backendowymi.

DevOps Engineer nie tylko działa wśród programistów, ale również współpracuje z testerami, projektantami oraz przedstawicielami biznesu. Jest w stanie dostosować poziom technicznego złożoności do odbiorcy, by efektywnie komunikować i realizować wspólne cele. To prawdziwy człowiek-orkiestra, łączący umiejętności techniczne z miękkimi, programowanie z administracją, a efektywność z oszczędnościami dla pracodawcy.

Wymagania na stanowisku DevOps Engineer

Aby sprostać wymaganiom roli DevOps, aplikująca osoba powinna posiadać szeroką gamę umiejętności i doświadczenia. Poniżej przedstawiam kluczowe wymagania:

  • Działanie systemów operacyjnych: Wiedza i doświadczenie w zarządzaniu systemami operacyjnymi, takimi jak Linux lub Windows, jest niezbędna.
  • Zarządzanie serwerami: Zrozumienie i umiejętność zarządzania serwerami to kluczowe umiejętności DevOps Engineera.
  • Testowanie oprogramowania: DevOps powinien mieć doświadczenie w testowaniu oprogramowania, w tym w tworzeniu i wykonywaniu testów jednostkowych, integracyjnych i automatycznych.
  • Języki skryptowe: Znajomość języków skryptowych, takich jak Python, Perl, Bash, Go lub Ruby, jest niezbędna dla efektywnego tworzenia narzędzi i automatyzacji. Znajomość dodatkowych języków programowania, takich jak C, C++, Java, .NET lub PHP, jest dodatkowym atutem na rynku pracy.
  • Narzędzia do automatyzacji: DevOps Engineer powinien być dobrze zaznajomiony z różnymi narzędziami i technologiami związanymi z automatyzacją, takimi jak Jenkins, Ansible, Docker, Kubernetes czy Terraform.
  • Obsługa chmury obliczeniowej: Znajomość platform chmury obliczeniowej, takich jak AWS, Azure i GCP, jest ważna dla DevOps Engineera.

Po więcej szczegółów zapraszamy na stronę: https://edge1s.com/pl/blog/devops-engineer-kto-to-zarobki/.

Zmiany na rynku pracy – komentarz eksperta BCC

Polski rynek pracy staje przed poważnymi wyzwaniami. Oprócz niekorzystnych zmian demograficznych, ciągle nieuregulowana pozostają kwestie związane z migracją, czyli zatrudnieniem potrzebnych naszej gospodarce pracowników z zagranicy. Istotne jest także dostosowanie prawodawstwa do przepisów unijnych.

Chcąc zwrócić uwagę opinii publicznej na te problemy, Business Centre Club poświęca rynkowi pracy cały rozdział w specjalnym raporcie BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”.

Business Centre Club od dłuższego już czasu zwraca uwagę, że polski biznes potrzebuje konkretnego wsparcia w wielu obszarach. Eksperci najstarszej w Polsce organizacji pracodawców wskazują na rosnące obciążenia administracyjne, z którymi zmagają się przedsiębiorcy. Dużym problemem są wzrastające koszty zatrudnienia i wciąż wysoka inflacja. Wyzwań jest o wiele więcej, a na horyzoncie już jawią się kolejne, związane ze zmianami dotyczącymi rynku pracy.

Regulacje na rynku pracy

Rosnące koszty zatrudnienia stają się dla polskich przedsiębiorstw istotnym obciążeniem. Od początku 2023 roku obowiązuje wyższe wynagrodzenie za płacę minimalną, które od 1 lipca wzrosło po raz kolejny i obecnie wynosi 3600 zł. brutto. Rosną też powiązane z świadczenia pracownicze, a także składki na ubezpieczenie społeczne dla nowych przedsiębiorców. Na to nakładają się zapowiadane na rok 2024 kolejne podniesienie płacy minimalnej.

Zatrudnienie cudzoziemców

Wskaźniki demograficzne w Polsce są coraz gorsze. Podobnie, jak ma to miejsce w wielu państwach Europy, stajemy się starzejącym się społeczeństwem. W związku z tym będziemy potrzebować większej ilości pracowników z zagranicy. Konieczne jest uporządkowanie całego systemu prawnego dotyczącego zatrudnienia pracowników z zagranicy w tym  stworzenia prostych, przejrzystych procedur dotyczących pobytu i zatrudnienia cudzoziemców.

Joanna Torbé-Jacko, ekspert Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych zwraca uwagę – Już dziś wielu przedsiębiorstw zatrudnia cudzoziemców. Z danych wynika, że obecnie w co trzeciej polskiej firmie pracują Ukraińcy. Obejmują oni stanowiska niższego szczebla, takie jak kasjer, magazynier, sprzedawca, pracownik produkcji czy kierowca. Brak jest jednak spójnych przepisów w kwestii polityki imigracyjnej. Potrzebujemy rozwiązań, które będą odpowiedzią na wskaźniki demograficzne –  zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz zniewelowanie luki płacowej. Poza tym, konieczne staje wprowadzenie rozwiązań łagodzących skutki wysokiej inflacji.

Bezrobocie i „work-life balance”

Z szacunków Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że w marcu 2023 roku stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 5,4 proc. To spadek o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z lutym i o 0,4 pkt proc. mniej niż pod koniec marca 2022 r. Potwierdza to również Eurostat. Według danych Europejskiego Instytutu Statystycznego stopa bezrobocie w Polsce w lutym 2023 roku wyniosła 2,8 proc w porównaniu do średniej w Unii, która jest na poziomie 6 proc., a w strefie euro wynosi 6,6 proc. Tym samym Polska jest na drugim miejscu w UE pod względem najniższej stopy bezrobocia. Ma to związek z niżem demograficznym.

Unia Europejska, a w ślad za nią polski ustawodawca kładą nacisk na tzw. „work-life balance”. Harmonijne połączenie pracy z życiem prywatnym ma być wyznacznikiem standardów pracy w zjednoczonej Europie.

– Powstaje jednak pytanie czy to dobry moment na wprowadzanie tego typu zmian, gdy wielu polskich przedsiębiorców walczy o przetrwanie? –  zastanawia się Joanna Torbé-
Jacko, współautorka rozdziału o rynku pracy w raporcie „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. 

Raport – „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. Obok wskazówek dotyczących rynku pracy, racjonalizacji prawodawstwa znajdują się tu także propozycje kierunkóww polityki makroekonomicznej, usprawnienia systemu podatkowego, zmian związanych z poprawą sytuacji energetycznej, zarządzaniem zagadnieniami klimatu i środowiska, współpracą Polski z Unią Europejską, a także poprawą konkurencyjności polskich przedsiębiorców.

Raport dostępny na stronie www BCC

Konto firmowe a osobiste – jakie są podstawowe różnice?

W świecie współczesnego biznesu prowadzenie oddzielnego konta bankowego dla swojej firmy stało się standardem. Konta firmowe i osobiste różnią się w wielu aspektach, zarówno pod względem kosztów, jak i funkcjonalności. Jeżeli zastanawiasz się, które konto lepiej spełni Twoje potrzeby biznesowe, warto zapoznać się z  podstawowymi różnicami pomiędzy nimi.

Czym różni się konto firmowe od osobistego?

Konta firmowe i osobiste różnią się m.in. kosztem prowadzenia rachunku. W przypadku kont osobistych istnieje możliwość znalezienia tańszych lub nawet darmowych rachunków, podczas gdy konta firmowe zazwyczaj generują dodatkowe opłaty. Niektóre banki mogą pobierać opłaty za samo prowadzenie takiego konta, a także za niektóre usługi, takie jak przelewy zagraniczne.

Trzeba jednak zauważyć, że jedną z głównych zalet konta firmowego jest łatwość księgowania transakcji oraz szybki dostęp do informacji dotyczących działalności firmy. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą skutecznie monitorować swoje finanse i przepływ środków. Z kolei korzystanie z konta osobistego do celów biznesowych wymaga oddzielenia transakcji prywatnych od firmowych, co może być czasochłonne i uciążliwe.

Konto firmowe umożliwia również skorzystanie z atrakcyjnych usług  bankowych. Przedsiębiorcy mogą mieć dostęp m.in. do lepszych lokat, kredytów czy ubezpieczeń dedykowanych firmom. Co więcej, prowadzenie konta firmowego ułatwia dokonywanie opłat w ZUS i Urzędzie Skarbowym, a także dostęp do odpowiednich formularzy. Ważnym aspektem jest także możliwość uwzględnienia wydatków związanych z prowadzeniem konta firmowego jako kosztów uzyskania przychodu, co pozwala na ich rozliczenie i zmniejszenie obciążeń podatkowych.

Kiedy warto założyć konto firmowe?

Założenie konta firmowego warto rozważyć w wielu sytuacjach. Przede wszystkim, jeżeli prowadzisz działalność gospodarczą, niezależnie od jej skali i formy prawnej, oddzielne konto bankowe dla firmy jest zdecydowanie dobrym pomysłem. Zapewnia ono przejrzystość i ułatwia zarządzanie finansami firmy.

Oprócz tego konto firmowe jest szczególnie przydatne, gdy rozpoczynasz współpracę z innymi firmami lub partnerami zagranicznymi. Ułatwia ono przeprowadzanie płatności, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, bez zbędnych opóźnień i kosztów. Aby upewnić się, że oferta banku sprzyja przeprowadzaniu transakcji międzynarodowych, warto jednak sprawdzić ranking kont firmowych, który pozwoli zdecydować się na najatrakcyjniejszą ofertę.

Warto wiedzieć, że jeżeli prowadzisz działalność w formie spółki, to założenie konta firmowego jest wymogiem prawnym. Takie konto jest niezbędne do prowadzenia wszelkich transakcji biznesowych i pełnego rozliczania działalności przed organami kontrolnymi.

Warto również założyć konto firmowe, jeżeli chcesz dbać o profesjonalny wizerunek swojej firmy. Posiadanie oddzielnego konta bankowego z nazwą firmy przyczynia się do budowania zaufania wśród klientów i partnerów biznesowych.

Lepsze nastroje konsumenckie – Stanisław Gomułka komentuje najnowsze dane GUS

Według najnowszych danych GUS w lipcu odnotowano poprawę zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wynosi – 24,9  czyli o 3,3 p. proc. więcej niż w maju i o 16,8 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu w roku ubiegłym.

GUS informuje, że – wszystkie składowe wskaźnika uzyskały wartości wyższe niż przed miesiącem. Największe wzrosty odnotowano dla ocen obecnej i przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (odpowiednio o 6,1 p. proc. i 3,1 p. proc.). Dla pozostałych składowych wskaźnika wzrosty kształtowały się następująco: 2,9 p. proc. dla oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju, 2,3 p. proc. dla oceny obecnej sytuacji ekonomicznej kraju oraz 1,9 p. proc. dla oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów. Spośród osób pracujących zdecydowaną obawę utraty pracy lub zaprzestania prowadzenia własnej działalności w związku z sytuacją w Ukrainie odczuwa obecnie jedynie 1,8% respondentów.

Kursy złotego i  głównych walut –  euro. Dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego  oraz funta – pozostają nadal stabilne, na poziomach sprzyjających obniżaniu inflacji CPI r/r. RPP dopuszcza możliwość obniżki stopy bazowej – teraz 6,7 proc. przed końcem roku i w zasadzie wyklucza możliwość podwyżki, pomimo, że inflacja jest nadal wysoka, a realna stopa bazowa NBP i realne stopy od depozytów bankowych silnie ujemne.

Inflacja CPI r/r spada w Polsce  znacząco, ale  jest  nadal około 2 razy wyższa niż średnio        w strefie euro, UK i USA. To uzasadnia informację GUS  dotyczącą  nastrojów konsumenckich w oparciu o oceny obecnej i przyszłej sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Warto pamiętać, że dojście do celu inflacyjnego  (2,5 proc.) jest możliwe   w Polsce dopiero w roku 2025 lub nawet 2026, podczas gdy dojście do celu (2 proc.) w  strefie euro już w roku 2024. – podkreśla prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista BCC.

Globalna gospodarka oszustw online kwitnie w 2023 roku

Najnowszy raport Javelin Strategy & Research analizuje trendy w oszustwach i nadużyciach na całym świecie. Eksperci wskazują strategie, które banki, sklepy i przedsiębiorstwa mogą wykorzystać, by temu przeciwdziałać.

– Pandemia COVID-19 była katalizatorem rewolucji w płatnościach cyfrowych i znacząco wpłynęła na zmianę oczekiwań konsumentów. Klienci wymagają coraz bardziej elastycznych opcji płatności na każdym etapie zakupów w sieci, a dostawcy produktów i usług wprowadzają kolejne udogodnienia. W miarę jak banki, fintechy i sprzedawcy detaliczni aktualizują swoje rozwiązania, złodzieje wykorzystują każdą lukę i słabość systemu. Jaka jest skala nadużyć i jak im przeciwdziałać? Badanie Global Digital Fraud Trends: Evaluating the Past, Present, and Future, przeprowadzone przez firmę Javelin we współpracy z SAS, liderem rynku analityki i AI, analizuje to zjawisko w różnych krajach i prezentuje rekomendacje działań, które pozwolą je ograniczyć.

Rozwój gospodarki cyfrowej stymuluje nowe trendy w zakresie oszustw o zasięgu globalnym

W czasie pandemii gospodarka cyfrowa eksplodowała. Dla oszustów nagły wzrost liczby transakcji cyfrowych i nowe sposoby płatności online to wiele nowych możliwości wyłudzeń i kradzieży. Podczas gdy specjaliści do spraw zwalczania nadużyć zastanawiali się, jak odpowiednio chronić transakcje, przestępcy w dużej mierze skupili się na schematach związanych z pandemią i atakach socjotechnicznych.

W czasie izolacji konsumenci na całym świecie stali się bardziej podatni na manipulacje i dezinformację. W miarę jak przyjmowali nowe nawyki cyfrowe, narastał w nich niepokój i niepewność, co czyniło ich łatwym celem ataków. W 2023 r. zarówno gospodarka cyfrowa, jak i „globalna gospodarka oszustw” – jak to określili eksperci Javelin – pozostaną z nami na dobre i będą ewoluować równolegle.

Światowe konflikty i zmiany klimatyczne mają wpływ na wzrost przestępczości zorganizowanej

Wojna Rosji na Ukrainie wywiera presję geopolityczną na i tak już napięte łańcuchy dostaw artykułów codziennego użytku, takich jak np. mleko dla niemowląt czy chipy półprzewodnikowe do kart płatniczych. Długotrwałe susze w Europie i obu Amerykach ostatecznie doprowadzą do większych ograniczeń w transporcie, wyższych kosztów żywności i wzrostu cen. To wszystko napędza działalność oszustów.

Profesjonalni zorganizowani przestępcy działają na skalę globalną, prowadząc wiele operacji transgranicznych. Przemyt pieniędzy i towarów to element systemowej działalności przestępczej, powiązanej z niemal każdym aspektem ekosystemu finansowego – od nadużyć związanych z kartami płatniczymi po oszustwa w handlu elektronicznym, godzące w interesy tradycyjnych sklepów detalicznych i programów pożyczkowych.

Strategie walki z oszustwami – rekomendacje ekspertów

Wśród najważniejszych zaleceń raportu, dotyczących zwalczania oszustw w erze cyfrowej, podstawowe znaczenie ma wdrożenie silnych mechanizmów uwierzytelniania klientów w całym przedsiębiorstwie we wszystkich cyfrowych punktach dostępu oraz kompleksowego i wielokanałowego protokołu oceny zagrożeń. Skutecznym rozwiązaniem w tym obszarze jest wykorzystanie uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji. Pozwala ono m.in. wykorzystać wiedzę pochodzącą z różnych źródeł danych, obejmujących tożsamość cyfrową, biometrię, dane publiczne, analizę ryzyka nadużyć finansowych i wiele innych aspektów. Dzięki temu możliwe jest szybkie i scentralizowane przeprowadzenie procesu uwierzytelniania użytkowników cyfrowych. Według autorów raportu narzędzia oparte na AI powinny stanowić podstawę każdego procesu, aby zapewnić kontrolę i bezpieczeństwo w ramach całego przedsiębiorstwa.

„Staranne wdrożenie modeli uczenia maszynowego, danych biometrycznych i kontekstowych narzędzi uzupełniających może pomóc firmom świadczącym usługi finansowe w podejmowaniu szybszych i trafniejszych decyzji. Co więcej, rozwiązania te można wdrażać we wszystkich branżach” – powiedziała Krista Tedder, szefowa działu płatności w Javelin Strategy & Research. „Rozwiązania muszą być ze sobą powiązane i powinny opierać się na wspólnych strumieniach danych, aby skutecznie zwalczać coraz bardziej wyrafinowane narzędzia i strategie stosowane przez przestępców na całym świecie”.

„Według Federalnej Komisji Handlu, tylko w 2022 roku amerykańscy konsumenci stracili 8,8 miliarda dolarów w wyniku oszustw internetowych. To zaś oznacza, że kwota ta wzrosła o ponad 30% w porównaniu do roku 2020” – zauważył Stu Bradley, starszy wiceprezes ds. nadużyć i bezpieczeństwa w SAS. „Zaufanie konsumentów do rozwijającego się globalnego ekosystemu płatności cyfrowych jest koniecznością. Bezpieczeństwo wymaga zaawansowanych technologii uwierzytelniania klientów i zapobiegania oszustwom, w tym zastosowania sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego oraz biometrii, w celu wyprzedzenia cyberprzestępców i zapobiegania atakom we wszystkich kanałach”.

Mimo trudności, zainteresowanie zielonymi miejscami pracy w Polsce rośnie

63% polskich firm prowadzi obecnie rekrutacje na zielone miejsca pracy lub role wymagające tego typu umiejętności, a najbardziej intensywne działania w tym zakresie deklarują przedsiębiorstwa z branży transportu, logistyki i motoryzacji (75%), energetyki i usług komunalnych (75%) oraz IT (74%) – tak wynika z najnowszych danych ManpowerGroup. Według pracodawców, największymi wyzwaniami podczas tworzenia stanowisk dla zielonych kołnierzyków jest znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych kandydatów, a także tworzenie szkoleń oraz programów podnoszenia kwalifikacji.

63% firm nad Wisłą prowadzi aktualnie rekrutacje na zielone miejsca pracy. 30% z nich zaczyna rozpoznawać i definiować swoje wymagania dotyczące tych stanowisk, 18% ma już zaawansowaną strategię dotycząca nie tylko rekrutacji, ale także podnoszenia kwalifikacji lub przekwalifikowania zatrudnionych już osób w tym zakresie, a 15% aktywnie poszukuje pracowników na stanowiska związane ze zrównoważonym rozwojem – to dane opublikowane przez ManpowerGroup. Badanie zostało zrealizowane w kwietniu 2023 roku, a więc dostarcza najnowszych danych na temat rekrutacji zielonych kołnierzyków.

– Wzmożone zainteresowanie zielonymi miejscami pracy wśród organizacji wynika między innymi z tego, że wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi, czy zrównoważonym rozwojem są coraz bardziej dostrzegane nie tylko przez społeczeństwo, a także przez organizacje – mówi Karolina Grula, ekspertka rynku pracy, partner rekrutacyjny w Manpower. – Rządy wielu krajów wprowadzają regulacje dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych, zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii, przez co firmy chcąc dostosować się do nich, zatrudniają dedykowane temu osoby. Duży wpływ ma również rozwój technologii, elektromobilność, inteligentne sieci energetyczne, czy oprogramowanie dedykowane zarządzaniu zasobami naturalnymi. Dzięki działaniom na rzecz środowiska, inwestowaniu w innowacje technologiczne i reagowaniu na społeczne oczekiwania, organizacje zachowują przewagę rynkową, a branże stają się liderami w tworzeniu zrównoważonej przyszłości – dodaje ekspertka.

Z analizy ManpowerGroup wynika także, że najwięcej procesów rekrutacyjnych na stanowiska związane ze zrównoważonym rozwojem prowadzą duże organizacje, zatrudniające powyżej 250 pracowników – deklaruje je 71% firm. Na podium firm najbardziej otwartych na powiększanie zespołów o zielone miejsca pracy są przedsiębiorstwa z branży transportu, logistyki i motoryzacji (75%), energetyki i usług komunalnych (75%), IT (74%), przemysłu i surowców (66%), a także usług komunikacyjnych (61%). Najczęściej role te lokowane są w działach produkcji, sprzedaży i marketingu oraz logistyki i operacji.

– Na rynku pracy widzimy wzmożone zainteresowanie obszarem ESG, większą świadomość tego typu działań zarówno wśród kandydatów, jak i firm. Osoby starające się o nowe stanowisko coraz częściej zwracają uwagę na te aspekty podczas procesu rekrutacyjnego. Pracodawcy natomiast zdają sobie sprawę z tego, że konieczne jest uwzględnienie działań ESG, by nie tylko przyciągnąć, ale przede wszystkim zatrzymać u siebie najlepsze talenty. Firmy, które angażują się w zielone inicjatywy, coraz częściej podkreślają to między innymi jako jeden z atutów oferty. Duże organizacje podkreślają często możliwości pracy ze wszystkich oddziałów na świecie. Dodatkowo wiele z nich raportuje swoje działania, uwzględnia je w swoich strategiach – mówi ekspertka.

Pracodawcy wskazali, że największym wyzwaniem jest dla nich znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych kandydatów, ale także stworzenie szkoleń i programów podnoszenia kwalifikacji oraz identyfikacja umiejętności zatrudnionych już osób, które można wykorzystać w ramach działań zrównoważonego rozwoju. – Trudności związane z rekrutacją pracowników w tym obszarze wynikają między innymi z tego, że choć stanowiska te dynamicznie rozwijają się na naszym rynku, to są one stosunkowo nowe. To sprawia, że wyzwaniem okazuje się zatrudnienie osób nie tylko o odpowiednich umiejętnościach, ale także z pożądanym doświadczeniem. – dodaje Karolina Grula.

Pracodawcy nie planujący rekrutacji na zielone miejsca pracy, wskazali, że głównym powodem jest brak pewności co do tego, jak definiować takie role i niezbędne umiejętności, mają zbyt małą strukturę, by aktywnie rekrutować na tego typu miejsca pracy, a także nie jest to zgodne z wyznaczonymi wcześniej priorytetami biznesowymi.

Wydarzenia sportowe napędzają branżę zakładów

W czerwcu odbywały się liczne wydarzenia sportowe, a te – jak wiadomo – stanowią paliwo dla branży bukmacherskiej. Wykorzystaliśmy dane z badania gemiusAdReal, aby sprawdzić, jak firmy oferujące sportowe zakłady online kształtowały w tym czasie swoje strategie reklamowe. Któremu z wydarzeń towarzyszyła najintensywniejsza działalność reklamowa bukmacherów?

Analizie poddaliśmy aktywność reklamową marek oferujących zakłady sportowe w czerwcu 2023.

W skali całego miesiąca liczba kontaktów reklamowych w branży bukmacherskiej wyniosła 1,3 mld, co przełożyło się na zasięg na poziomie 83% w populacji Polaków w wieku 7-75

Najbardziej aktywnymi markami oferującymi zakłady sportowe były Fortuna oraz STS Zakłady Bukmacherskie. Ich Share of Voice w całej branży to aż 74%. Obie marki prowadziły swoje kampanie reklamowe zarówno w telewizji, jak i w internecie.

Marka Fortuna wygenerowała w czerwcu 488 milionów kontaktów reklamowych (zasięg na poziomie 48%). 93% z nich miało miejsce w internecie (454 mln), natomiast aktywność w telewizji stanowiła zaledwie 7% (34 mln).Marka Fortuna wygenerowała w czerwcu 488 milionów kontaktów reklamowych

Marka STS Zakłady Bukmacherskie wygenerowała w omawianym okresie 469 kontaktów reklamowych, a jej działania reklamowe przełożyły się na 75% zasięgu w populacji – zdecydowanie więcej, niż w przypadku marki Fortuna. Kampania telewizyjna STS odpowiadała za 20% wszystkich kontaktów reklamowych (96 mln). Reszta należała do internetu – aktywność w digitalu wyniosła w przypadku STS 373,8 mln kontaktów reklamowych.Marka STS Zakłady Bukmacherskie wygenerowała w omawianym okresie 469 kontaktów reklamowych

Poza markami Fortuna i STS Zakłady Bukmacherskie kampanie w telewizji prowadziły również marki Superbet oraz Betclic. Żadna z analizowanych marek nie prowadziła w analizowanym okresie kampanii radiowej.

Poniżej przedstawiamy ranking TOP10 marek pod względem liczby kontaktów reklamowych w czerwcu 2023.ranking TOP10 marek pod względem liczby kontaktów reklamowych w czerwcu 2023

Aktywność reklamowa branży a wydarzenia sportowe

W czerwcu da się zaobserwować trzy momenty wyróżniające się zwiększoną aktywnością reklamową marek z branży bukmacherskiej.

Najbardziej intensywnym jeśli chodzi o liczbę kontaktów reklamowych dniem był 3 czerwca, kiedy to miała miejsce gala KSW i walka Pudzianowski vs Szpilka. Branża zakładów sportowych wygenerowała wówczas ponad 98 milionów kontaktów reklamowych w telewizji oraz digitalu

Wysokie wyniki odnotowaliśmy również 10 czerwca (mecz Świątek vs Muchova w ramach French Open) oraz 20 czerwca (mecz reprezentacji Polski w piłkę nożną z Mołdawią).Aktywność reklamowa branży a wydarzenia sportowe

Analiza pod kątem zasięgu kształtuje się nieco inaczej, bo w tym przypadku rekordowe wyniki padły 10, 16 i 20 czerwca. Zwyżka 3 czerwca jest również widoczna, jednak znacząco mniej, niż miało to miejsce w przypadku kontaktów reklamowych.zakłady sportowe zasięg

W przypadku każdego wydarzenia sportowego, które miało miejsce w czerwcu, najwyższy zasięg osiągała marka STS Zakłady Bukmacherskie. Najlepsze wyniki odnotowała 16 czerwca, a więc w dniu meczu reprezentacji Polski z reprezentacją Niemiec (33,1% populacji Polaków w wieku 7-75) oraz 20 czerwca, w dniu spotkania z reprezentacją Mołdawi (31,88%).

Są to również w omawianym okresie dni, kiedy każda z analizowanych marek osiągała najwyższe zasięgi.zakłady sportowe zasięg marki

Funt brytyjski (GBP) – prognoza kursu na 2023 /24 r.

Zgodnie z naszymi prognozami funt w ostatnich miesiącach umocnił się względem większości podobnych walut. Niezmiennie może szczycić się tytułem najlepiej radzącej sobie w tym roku głównej waluty.

Od początku 2023 r. funt umocnił się względem dolara amerykańskiego o ponad 7%, zwiększając swoje zyski do 25% od wrześniowych minimów. W ujęciu ważonym handlem również radził sobie bardzo dobrze i umocnił się w tym roku o ok. 6%. Brytyjska gospodarka radzi sobie dotąd w tym roku lepiej, niż się spodziewano. Dane makroekonomiczne w ostatnich miesiącach w większości przekraczały oczekiwania, a Wielka Brytania, w przeciwieństwie do strefy euro, uniknęła technicznej recesji. W międzyczasie Bank Anglii (BoE) kontynuował swój agresywny cykl zacieśniania i wydaje się, że na nadchodzących posiedzeniach decydenci będą w dalszym ciągu podnosić stopy procentowe.

Jak się spodziewaliśmy, brytyjska gospodarka odnotowuje jak na razie w tym roku niewielki wzrost, zaprzeczając tym samym oczekiwaniom recesji. Indeks zaskoczeń ekonomicznych Citigroup dla Wielkiej Brytanii utrzymuje się w dodatnim obszarze, nieznacznie poniżej najwyższego poziomu od lipca 2021 r., co sugeruje, że wieści z gospodarki często przekraczają oczekiwania ekonomistów. Mimo wszystko brytyjska gospodarka nie radzi sobie wybitnie i w IV kwartale zeszłego roku oraz I obecnego odnotowała wzrosty o zaledwie 0,1%. Sektor usługowy zyskiwał nieco w I kwartale, krajowy popyt utrzymał się jednak na niezmienionym poziomie. Pracownicy strajkują więcej niż w poprzednich latach – liczba straconych dni w I kwartale (1,10 mln) była jednak niższa niż w IV kwartale zeszłego roku (1,71 mln).

Dane gospodarcze za II kwartał były ogólnie silne. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej spadły od kwietnia, utrzymują się jednak na wyższym poziomie niż w pierwszych miesiącach roku, co wskazuje na silniejszy wzrost w II kwartale. Najważniejszy indeks zbiorczy wciąż zdecydowanie przekracza poziom 50 pkt, oddzielający kurczenie się i ekspansję – w czerwcu wyniósł 52,8. Aktywność w sektorze przemysłowym spadła (46,5), dominujący w Wielkiej Brytanii sektor usługowy pozostaje jednak dość silny (53,7), częściowo dzięki odpornym wydatkom firm i konsumentów i sprzedaży eksportowej. Sprzedaż detaliczna doświadczyła niedawno ożywienia i w ciągu 4 z 5 ostatnich miesięcy odnotowywała wzrost – spadek sprzedaży w maju spowodowany był częściowo niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Zaufanie konsumentów również wzrosło, dzięki ulegającym rozmyciu obawom dotyczącym kryzysu kosztów życia, a indeks Gfk znalazł się w czerwcu na najwyższym od 17 miesięcy poziomie -24.

Spodziewamy się, że odporność popytu konsumenckiego rozciągnie się na III kwartał, co powinno pozwolić na niewielką ekspansję w pozostałej części roku. Na nasze optymistyczne nastawienie względem brytyjskiej gospodarki wpływają głównie poniższe czynniki:

  • Ceny energii znacznie spadły ze swoich maksimów. Ceny gazu ziemnego w Wielkiej Brytanii spadły od szczytu pod koniec sierpnia 2022 r. o ok. 88%, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 70%. Rządowy limit cen energii został obniżony 1 lipca, kolejny spadek średnich rachunków gospodarstw domowych w dalszej części roku jest więc bardzo prawdopodobny, a to powinno wesprzeć obniżenie się inflacji.
  • Główna miara inflacji w Wielkiej Brytanii wciąż spada. Po odnotowaniu w październiku 2022 r. szczytowej wartości 11,1%, w maju br. osiągnęła najniższy od 13 miesięcy poziom 8,7%, do czego w znacznej części przyczynił się spadek cen energii.
  • Brytyjski rynek pracy radzi sobie dobrze. Stopa bezrobocia pozostaje bardzo niska (4,0%), płace w ujęciu nominalnym zaś dość szybko rosną. W ciągu 3 miesięcy do maja średnie zarobki z wyłączeniem premii wzrosły o 7,3% – to najszybsze tempo w historii pomiarów (od 2001 r.). Jest to miecz obosieczny dla brytyjskiej gospodarki. Z jednej strony powinno to ograniczyć zduszenie rozporządzalnego dochodu, z drugiej jednak zwiększa ryzyko spirali cenowo-płacowej. Uważamy, że wzrost płac w ujęciu realnym stanie się w dalszej części roku dodatni, co byłoby dobrym sygnałem dla perspektyw gospodarki.

Wykres 1: Wzrost średnich zarobków godzinowych w Wielkiej Brytanii (2013 – 2023)Wzrost średnich zarobków godzinowych w Wielkiej Brytanii (2013 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 12.07.2023

Perspektywy wzrostu są oczywiście niepewne i wciąż istnieje niezaniedbywalne ryzyko spadku PKB i recesji w nadchodzących kwartałach. Uważamy, że wpływ podwyżek stóp procentowych BoE na rozporządzalny dochód będzie rzeczywiście odczuwalny w dalszej części roku. W drugiej jego połowie zapadnie w sumie ok. 700 000 hipotek o stałej stopie i w przypadku wielu z nich znacznie wzrośnie miesięczna rata. Stan brytyjskiego rynku mieszkaniowego stanowi obecnie ryzyko dla perspektyw wzrostu – ceny domów wciąż spadają w zastraszającym tempie. Zgodnie z danymi Nationwide w ciągu roku do czerwca zmniejszyły się o 3,5%, co jest najgorszym wynikiem od czasu globalnego kryzysu finansowego i gorszym niż w pozostałych głównych krajach Europy.

 

W przeciwieństwie do sytuacji w podobnych krajach bazowa dynamika cen w Wielkiej Brytanii w ostatnich miesiącach rosła, a w maju osiągnęła najwyższy od 30 lat poziom 7,1%, do czego w znacznej mierze przyczyniły się podwyższone ceny w sektorze usług. Ze względu na te czynniki prognozujemy tylko niewielki wzrost brytyjskiej gospodarki w 2023 r. i dostrzegamy możliwość wystąpienia niewielkiej technicznej recesji w pierwszej połowie 2024 r., obecnie nie jest to jednak nasz bazowy scenariusz.

 

W odpowiedzi na utrzymującą się w Wielkiej Brytanii presję cenową BoE podczas ostatnich posiedzeń kontynuował podwyżki stóp procentowych. W czerwcu zaskoczył swoją jastrzębią postawą, dokonując ruchu w górę o 50 pb. po raz pierwszy od lutego, ostrzegając także przed prawdopodobnymi dalszymi podwyżkami. Podczas gdy 2 gołębice – Silvana Tenreyro i Swati Dhingra – nieco niezrozumiale ponownie głosowały za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie, pozostałych 7 członków po odczycie inflacji CPI w maju opowiedziało się za dużą podwyżką. Naszym zdaniem to kolejne już krępujące przyznanie się przez BoE, że wciąż niedoszacowywał skali nadwyżki inflacji i stopnia zacieśniania koniecznego, by zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne.

 

W swoich komunikatach BoE zachował zdanie mówiące o tym, że jeśli presja cenowa będzie uporczywa, konieczne będą dalsze podwyżki stóp procentowych. Jest to naszym zdaniem jasny sygnał, że czeka nas jeszcze przynajmniej podwyżka o 25 pb. w sierpniu (obecnie prawdopodobny wydaje się kolejny ruch o 50 pb.), a stopa referencyjna może ostatecznie sięgnąć 6% – lub nawet więcej – przed końcem roku. Uważamy, że w pozostałej części roku BoE będzie najaktywniejszym bankiem centralnym G10, ponieważ wciąż boryka się z uporczywie wysoką inflacją, a ryzyko recesji zmniejszyło się od początku roku.

Przemawiając w czerwcu w Sintrze, prezes Banku Anglii Andrew Bailey nie zdradził zbyt wiele – nie przeciwstawił się wycenom rynkowym dotyczącym dalszych podwyżek ani się z nimi nie zgodził. W kontraktach swap ostateczna stopa procentowa wyceniana jest obecnie na poziomie 6,2% na początku 2024 r. (względem 6,5% wcześniej w tym miesiącu), co wydaje nam się rozsądne.

Utrzymujemy pozytywny pogląd na funta w horyzoncie naszej prognozy. Brak szczytu bazowej inflacji w Wielkiej Brytanii stanowi wyraźne ryzyko dla prognoz. Sprawia jednak również, że gołębi zwrot BoE jest melodią przyszłości. Uważamy, że agresywny cykl zacieśniania Rady w połączeniu ze zmniejszonym ryzykiem recesji w kraju powinny zapewnić funtowi solidne wsparcie względem większości głównych walut do końca 2024 r. Nasza ostatnia rewizja prognozy EUR/PLN przekłada się na to, że spodziewamy się, że ścieżka dla GBP/PLN będzie wiodła niżej, niż wcześniej zakładaliśmy.

  GBP/USD GBP/EUR GBP/PLN
Q3-2023 1,27 1,15 5,15
E-2023 1,30 1,16 5,10
Q1-2024 1,32 1,17 5,15
Q2-2024 1,33 1,17 5,10
E-2024 1,34 1,17 5,05

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan (CFA), Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Fundacje rodzinne bez obligacji oszczędnościowych. Kłopot jest, ale zmian w prawie nie będzie. Eksperci apelują o nowelizację

Fundacje rodzinne nie są uprawnione do nabywania obligacji oszczędnościowych. Zdaniem ekspertów, w trakcie prowadzenia procesu legislacyjnego raczej doszło do przeoczenia. I jak dodają znawcy tematu, może to mieć swoje negatywne konsekwencje. W obecnej sytuacji nie jest wykluczone odpłynięcie kapitału poza granice. A to byłoby sprzeczne z założeniami ustawy o fundacji rodzinnej. Jednak resort finansów jest innego zdania. I nie ma w planach rozszerzenia kręgu nabywców obligacji oszczędnościowych, co chyba nie wydaje się zbyt dobrym rozwiązaniem, tym bardziej że taka zmiana – według doradców podatkowych – byłaby korzystna dla wszystkich, a co więcej, nikt by na tym nie stracił.

Obligacje skarbowe dla wybranych

Według ekspertów z zakresu podatków, pojawił się problem związany z fundacjami rodzinnymi. Przepisy nie pozwalają osobom fizycznym wnosić do nich detalicznych obligacji skarbowych. Jednak tego zdania nie podziela Ministerstwo Finansów. Jak podkreśla resort, krąg podmiotów uprawnionych do nabywania obligacji oszczędnościowych został precyzyjnie określony w art. 101 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 roku o finansach publicznych. Do niego nie są zaliczane fundacje rodzinne.

– W trakcie procesu legislacyjnego przeoczono ten problem. Nie znajduję bowiem żadnych przesłanek do wyłączenia fundacji rodzinnych z możliwości nabywania tych papierów wartościowych. Z uzasadnienia do projektu ustawy również nie wynika, aby celem ustawodawcy było takie wyłączenie. Tym samym do katalogu podmiotów wymienionych w art. 101 ust. 1 pkt. 2 należałoby dodać również fundacje rodzinne – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Z kolei Bartosz Rodak, adwokat i doradca podatkowy z Kancelarii Prawno-Podatkowej Mariański Group, nie jest zaskoczony tym przypadkiem. I zaznacza, że poziom ustawodawstwa w Polsce jest bardzo niski. Jednocześnie ilość tworzonego prawa i tempo prac są takie, że w zasadzie tego typu sytuacje pozostają normą, a nie wyjątkiem. W sferze legislacji mamy do czynienia z szeregiem patologii. Ekspert dodaje, że jest to przykład stosowania przez urzędników wykładni na niekorzyść jednostek – tzn. fundatorów, beneficjentów fundacji rodzinnej i samych fundacji rodzinnych. Wykładnia taka podejmowana jest wyłącznie w celu ochrony interesów fiskalnych. Przy tym jest ona sprzeczna z celem ustawy o fundacji rodzinnej i może prowadzić do ograniczenia jej skuteczności.

– Podejmując próbę zrozumienia ustawodawcy, należy wziąć pod uwagę specyfikę skarbowych papierów oszczędnościowych. Pierwotnie były one przeznaczone tylko dla osób fizycznych. Z czasem zakres podmiotowy potencjalnych nabywców rozszerzono na stowarzyszenia, inne organizacje społeczne i zawodowe oraz fundacje wpisane do rejestru sądowego, a w przypadku nierezydentów – również wpisane do innego rejestru urzędowego. Rozszerzenie to nie ma jednak charakteru powszechnego, gdyż podmioty te mogą być nabywcami obligacji tylko wtedy, jeżeli warunki emitowania tak stanowią. To może w pewnym stopniu uzasadniać decyzję ustawodawcy, że nie uwzględnił fundacji rodzinnych w tym katalogu, co niestety jest z niekorzyścią dla tych podmiotów – mówi doradca podatkowy Ewa Flor.

Odpływ kapitału jest realny

Znawcy tematu przekonują, że jest potrzeba dogłębnego wyjaśnienia sprawy. W przeciwnym razie część kapitału może odpłynąć poza granice Polski, co byłoby sprzeczne z założeniami ustawy o tego typu fundacjach. Bartosz Rodak uważa, że ten scenariusz jest naprawdę realny. Potencjalni inwestorzy mogą obawiać się utraty zysków z papierów wartościowych Skarbu Państwa, transferowanych do fundacji rodzinnej. Możliwe jest więc szukanie alternatyw za granicą. Według eksperta z Mariański Group, zmiany są konieczne, a głównie należy ukrócić praktyki urzędników Ministerstwa Finansów, które skutkują torpedowaniem nowej regulacji o fundacjach rodzinnych i mogą zniechęcać do lokowania majątku w polskich podmiotach.

– Brak odpowiednich zmian w przywołanych regulacjach ustawy o finansach publicznych może doprowadzić do odpływu kapitału z powodu chęci zakładania fundacji rodzinnych w państwach, w których regulacje prawne w tym zakresie są korzystniejsze. Może to także zmniejszyć zainteresowanie tym rozwiązaniem w kraju. Trudno jednak ocenić, jaka może być skala tego zjawiska – dodaje prof. Modzelewski.

Jak stwierdza Ewa Flor, przenoszenie majątku przez polskich przedsiębiorców do zagranicznych fundacji lub trustów to teoretyczny scenariusz. Może on wystąpić, jeśli fundacje rodzinne nie będą miały możliwości nabywania obligacji skarbowych. Choć nie wydaje się, aby skala tego problemu była wielka, to wprowadzenie jasnych przepisów umożliwiających fundacjom rodzinnym inwestowanie w te papiery wartościowe może przeciwdziałać temu ryzyku. Ponadto, taka decyzja byłaby wyrazem realizacji celu, do którego m.in. została powołana instytucja fundacji rodzinnych, tj. przeciwdziałaniu emigracji kapitału.

– Sama ustawa o fundacjach rodzinnych napisana jest bardzo syntetycznie i w praktyce pojawiają się problemy z wykładnią. Wiele kwestii nie jest uregulowanych w sposób wyczerpujący. Biorąc pod uwagę praktykę polskich organów i sądów, faktyczną drogą do naprawienia sytuacji wydaje się wyłącznie nowelizacja, czy to ustawy o fundacji rodzinnej, czy ustawy o finansach publicznych – mówi Bartosz Rodak.

Problem jest, ale zmian nie będzie

Ministerstwo Finansów nie widzi w tym problemu. Jednocześnie informuje, iż nie planuje rozszerzenia kręgu nabywców obligacji oszczędnościowych. Natomiast fundacje rodzinne mogą nabywać obligacje skarbowe emitowane na podstawie rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 30 sierpnia 2013 roku w sprawie warunków emitowania obligacji skarbowych oferowanych w sprzedaży hurtowej (Dz. U. z 2020 r. poz. 86), tzw. obligacje hurtowe. Zakupu tych papierów wartościowych fundacja rodzinna może dokonywać na rynku pierwotnym, za pośrednictwem banku Dealera Skarbowych Papierów Wartościowych, a także na rynku wtórnym.

– W obecnym stanie prawnym należy rozpocząć jak najszybciej proces legislacyjny mający na celu wyeliminowanie tego oczywistego, w mojej ocenie, przeoczenia. Wydawanie jakichkolwiek oświadczeń przez ministerstwo lub inne organy nie zmieni stanu prawnego – zaznacza prof. Modzelewski.

W ocenie doradcy podatkowego Ewy Flor, nie ma przeciwskazań, które stałyby na drodze ustawodawcy w rozszerzeniu katalogu potencjalnych nabywców obligacji detalicznych o fundacje rodzinne. W katalogu działalności gospodarczej, którą mogą one prowadzić, jest przecież nabywanie i zbywanie papierów wartościowych, instrumentów pochodnych i praw o podobnym charakterze. Obrót obligacjami detalicznymi mógłby zatem być przedmiotem dozwolonej działalności fundacji. Zdaniem ekspertki, taka decyzja byłaby korzystnym rozwiązaniem. Wydaje się, że nikt nie straciłby na umożliwieniu nabywania obligacji detalicznych fundacjom rodzinnym.

– Regulacja powinna mieć charakter kompleksowy i obejmować zarówno przepisy o fundacjach rodzinnych, jak i przepisy ustaw szczególnych. Niestety powinno to odbyć się w ramach szeroko zakrojonej rewizji prawa, która obejmie też inne problemy praktyczne, jakie już się pojawiły. Mam na myśli np. stosowanie względem fundacji rodzinnych tzw. jednego okienka – podsumowuje ekspert z Kancelarii Prawno-Podatkowej Mariański Group.

ALDI kontynuuje rozwój w Polsce i podsumowuje rok 2022 w liczbach

Wzrost przychodów netto ze sprzedaży towarów i materiałów o ponad 35% w porównaniu do roku ubiegłego, jednoczesny wzrost wydatków na inwestycje o 36%, oraz kosztów zatrudnienia o 46,1 mln złotych. Podatek handlowy w wysokości 26,2 mln złotych oraz 50 nowych sklepów i nowe centrum dystrybucyjne w Bydgoszczy. Tak ALDI podsumowuje kolejny rok na rynku polskim i zapowiada dalszy rozwój.

Zgodnie z planami i ambicjami rok 2022 upłynął nam pod znakiem dynamicznego rozwoju sprzedaży. Wysokie tempo ekspansji sieci ALDI widoczne jest w otwarciach 50 nowych sklepów czy nowego centrum dystrybucji, które pozwoliło usprawnić sieć dostaw, a przede wszystkim znacząco obniżyć koszty transportu – mówi Wojciech Łubieński, Prezes Zarządu ALDI w Polsce. Strategia ALDI zakłada dalszy intensywny rozwój organiczny w ilości ponad 60 sklepów rocznie. Planujemy znaczącą poprawę wyniku finansowego już w tym roku, dzięki osiągnięciu efektu skali, optymalizacji kosztów, między innymi w obszarze dystrybucji oraz poprzez wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych, takich jak na przykład fotowoltaika – dodaje Prezes Łubieński.

Spółka w 2022 roku kontynuowała działania mające na celu zwiększenie przychodów ze sprzedaży. Dzięki intensywnej ekspansji, ALDI ustanowiło własny rekord, otwierając 50 nowych sklepów i osiągając liczbę 251 sklepów na koniec roku. Jak podkreśla sieć budowa nowych sklepów była również znaczącą inwestycją w infrastruktury miejskie. Zgodnie z deklaracją tempo rozwoju ALDI ma systematycznie rosnąć tak, by w perspektywie dziesięciu lat osiągnąć 1000 sklepów w Polsce. W minionym roku ALDI dokonało gruntownych modernizacji wybranych sklepów, a w części obiektów powiększyło sale sprzedaży. Pozwoliło to na zdobycie nowych klientów i poprawę komfortu zakupów w wybranych punktach sprzedaży.

– Kolejną strategiczną decyzją minionego roku było zakupienie nieruchomości pod budowę nowej centrali w Katowicach. Ten krok pozwoli nam w niedalekiej przyszłości obniżyć koszty najmu pomieszczeń biurowych dla całej administracji. Dodatkowo scentralizujemy obecnie rozproszone obszary w jednym miejscu, co poprawi efektywność procesów i współpracę zespołów – mówi Wojciech Łubieński, Prezes Zarządu ALDI w Polsce.

Głównym czynnikiem zewnętrznym, do którego spółka musiała dostosować swój ubiegłoroczny plan działania był wzrost cen paliw i energii, co przełożyło się na wzrost kosztów prowadzenia działalności. Rosnące ceny materiałów budowlanych miały także znaczący wpływ na koszty prowadzonych inwestycji. Sieć ALDI wdrożyła szereg działań związanych z bezpośrednią lub pośrednią pomocą dla obywateli Ukrainy.

W celu pozyskania coraz lepszych lokalizacji sieć pracuje między innymi nad rozbudową nowego formatu – ALDI Urban, który polega na budowie dwukondygnacyjnego budynku, umożliwiającego inwestycje w dużych, mocno zatłoczonych miastach. Dyskonter prowadzi też intensywne prace nad analizą asortymentu – chce poszerzyć grono klientów i zwiększyć ilość produktów, po które sięgają oni podczas codziennych zakupów. Spółka będzie umacniać swoją pozycję na rynku, poprzez rozwój sieci i szerokie działania marketingowe budujące świadomości marki ALDI.

 

Cała grupa ALDI Nord mocno inwestuje w rozwój technologiczny, aby ułatwić klientom zakupy i usprawnić procesy operacyjne. W tym celu uruchomiła w Krakowie spółkę ALDI TechHub jako technologiczne centrum, które pozwoli spółkom grupy, w tym spółce ALDI w Polsce, sprostać wszystkim wyzwaniom transformacji technologicznej. Dla ALDI w Polsce bardzo ważnym projektem w tym obszarze ma być rozpoczęcie budowy nowej centrali i prace nad budową kolejnych centrów dystrybucyjnych.

W związku z trudną sytuacją na rynku energii elektrycznej ALDI aktywnie podejmuje działania, umożliwiające zakup energii po jak najniższych cenach. Spółka inwestuje w odnawialne źródła energii i planuje w roku 2023 wyposażyć wszystkie własne sklepy w instalacje fotowoltaiczne. Dzięki dotychczasowym działaniom Grupa ALDI Nord zaoszczędziła 41 085 ton CO2 w roku 2022, a sklepy i centra dystrybucyjne ALDI wyprodukowały 146 000 megawatogodzin energii elektrycznej, co odpowiada rocznemu zużyciu prądu przez 36 500 domów jednorodzinnych. ALDI Nord w 2022 roku zanotowała też redukcję emisji gazów cieplarnianych o 23% w porównaniu z rokiem 2020, co stanowi spadek o 347 000 ton CO2.

3/4 mikroprzedsiębiorców zaciska pasa, co drugi dokłada do interesu

Ostatnie miesiące były dla firm jak bieg z przeszkodami. Wysokie koszty zatrudnienia, rosnące ceny energii i surowców, a także opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów, spadek liczby klientów i inne problemy finansowe sprawiły, że blisko połowa mikroprzedsiębiorców musiała zredukować koszty prowadzonej działalności – wynika z badania NFG „Barometr wydatków firmowych”. Mimo różnych działań zaradczych, mikrofirmom nie udało się uniknąć przykrych niespodzianek: 63 proc. jednoosobowych działalności gospodarczych poniosło w ostatnich miesiącach nieoczekiwane wydatki finansowe, a 73 proc. przekroczyło zakładany poziom wydatków. Dziurę budżetową najczęściej łatano z prywatnych pieniędzy (41 proc.), rezygnując w tym celu z planów wakacyjnych, remontu kuchni czy nawet z zajęć pozalekcyjnych dla dzieci.

Firmy z sektora MŚP coraz gorzej radzą sobie z obciążeniami wynikającymi z prowadzenia działalności. Problemem numer jeden dla najmniejszych przedsiębiorstw jest utrzymanie płynności finansowej. Według danych Krajowego Rejestru Długu Biura Informacji Gospodarczej łączne zadłużenie jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG-ów) od początku roku wzrosło o blisko 400 mln zł do 4,8 mld zł w lipcu 2023 r. Średnie zadłużenie jednego dłużnika zwiększyło się o 2,5 tys. zł i obecnie wynosi 29,7 tys. zł.

Zmagania mikroprzedsiębiorstw dobrze ilustrują też wyniki badania NFG „Barometr wydatków firmowych”. Blisko połowa mikrofirm (47 proc.) – z powodu wysokiej inflacji, opóźnień w płatnościach ze strony kontrahentów, spadku liczby klientów i innego rodzaju problemów finansowych – zmuszona była w ostatnich miesiącach zredukować koszty działalności. Nie pozostało to bez wpływu na ich biznes.

Reklama i energia pierwsze do cięcia

W ramach optymalizacji skoncentrowano się przede wszystkim na dwóch obszarach: przycięto wydatki na działania reklamowe (55 proc.) oraz wprowadzono rozwiązania polegające na zmniejszeniu zużycia energii elektrycznej (48 proc.). Co czwarta firma skupiła się na poszukiwaniu korzystniejszych cenowo dostawców usług bądź zastąpieniu surowców/produktów tańszymi odpowiednikami (po 22 proc. wskazań). Tyle samo firm postanowiło zupełnie rezygnować z wybranych usług (np. księgowych, doradczych), zaś 19 proc. zredukowało etaty lub wynagrodzenia pracowników.

W tym miejscu warto zauważyć, że firmy, które gorzej oceniają swoją sytuację finansową, zdecydowanie częściej zmuszone są do redukcji kosztów niż firmy, które deklarują wysoką stabilność finansową. Te pierwsze musiały przede wszystkim zmniejszyć liczbę etatów lub wynagrodzeń pracowników, a także zrezygnować z posiadania części bądź całości biura. Pod względem branż mikrofirmy budowlane i usługowe w ramach redukcji kosztów skupiły się głównie na ograniczeniu działań reklamowych, a handel na oszczędnościach energii. Przedsiębiorstwa przemysłowe poszukiwały natomiast tańszych zamienników produktów i surowców do produkcji – komentuje Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Niestety, jak deklarują właściciele firm biorący udział w badaniu, w przypadku 83 proc. mikroprzedsiębiorstw redukcja kosztów miała negatywne konsekwencje. Najczęstszym negatywnym efektem cięcia wydatków okazała się konieczność samodzielnego wykonania zlecanej wcześniej pracy (41 proc.). Redukcja wiązała się także ze zmniejszeniem liczby klientów (34 proc.), a dla co 5. mikrofirmy oznaczało to spadek morale pracowników.

Wśród firm niestabilnych finansowo wyjątkowo ważnym skutkiem była konieczność samodzielnego wykonania pracy, spadek liczby klientów oraz obniżenie jakości, natomiast wśród firm stabilnych – konieczność dłuższego oczekiwania na surowce lub produkty.

Połowa przedsiębiorców dokłada do interesu

Mimo różnych działań zaradczych, mikrofirmom nie udało się uniknąć przykrych niespodzianek. 63 proc. jednoosobowych działalności gospodarczych poniosło w ostatnich 12 miesiącach nieoczekiwane wydatki finansowe. Najczęściej były to: naprawa bądź zakup sprzętów/maszyn (po 22 proc. wskazań), naprawa środków transportu (20 proc.) czy remont lokalu (15 proc.). Najwięcej tego typu „niespodzianek” miały mikrofirmy transportowe. Wskazało tak aż 89 proc. mikroprzedsiębiorców z tego sektora.

Ponadto w ostatnim roku 73 proc. mikrofirm przekroczyło zakładany poziom wydatków. Połowie firm zdarzyło się to 1-3 razy w roku, natomiast co czwartej firmie częściej niż 3 razy. W sytuacji, gdy wydatki zostały przekroczone, dziurę budżetową najczęściej finansowano ze środków prywatnych (41 proc.).

To jedna z najgorszych opcji, gdy trzeba „dokładać do interesu”. Z naszego badania wynika, że połowa właścicieli mikrofirm musiała w ostatnim czasie ograniczyć wydatki osobiste, aby utrzymać swoją firmę. Trzy czwarte z nich zrezygnowało w tym celu z prywatnych planów wakacyjnych, co drugi z naprawy auta bądź remontu kuchni, a 14 procent z zajęć pozalekcyjnych dla dzieci. Tymczasem na rynku są już rozwiązania, takie jak raty dla biznesu, dzięki którym nie trzeba sięgać po osobiste oszczędności czy pieniądze z domowego budżetu. Fakturatka pomaga w zachowaniu płynności finansowej i rozwoju nawet najmniejszych firm – mówi Emanuel Nowak.

Trzy czwarte zaciska pasa

Wysoka inflacja, opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów, spadek liczby klientów i innego rodzaju problemy finansowe powodują, że 3/4 przedsiębiorców cały czas zaciska pasa. Najczęściej rezygnują z działań reklamowych i marketingowych (33 proc.), wymiany sprzętów/maszyn (28 proc.), ale też z zatrudniania nowych pracowników (25 proc.). Ponadto 16 proc. właścicieli firm wstrzymuje wydatki na wynagrodzenia, premie i benefity dla pracowników, a 13 proc. na szkolenia dla pracowników. Tylko co czwarty mikroprzedsiębiorca nie tnie wydatków – wynika z badania NFG.

O Badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Barometr wydatków firmowych” zostało zrealizowane na zlecenie firmy faktoringowej NFG przez IMAS International, na przełomie marca i kwietnia 2023 r., na grupie 508 właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych, metodą CAWI.

Rekordowo wysoka liczba niewypłacalnych firm w Polsce – raport po I połowie 2023 roku

Tak, jak przewidywali ekonomiści, pierwsze półrocze 2023 roku nie było łaskawe dla polskich przedsiębiorców. Od stycznia do czerwca niewypłacalność ogłosiło aż 2 528 firm. To prawie tyle, ile w ciągu całego 2022 roku, kiedy upadło 2752 przedsiębiorstwa. Eksperci podkreślają, że wskaźnik niewypłacalności od kilku lat ma tendencję wzrostową. Jest to widoczne również w najnowszym raporcie firmy Coface: liczba upadających firm zwiększyła się o 48% w stosunku do drugiego półrocza 2022 roku.

Na trudną sytuację polskiej gospodarki ma wpływ wiele czynników. Nieustannie oddziałuje na nas wojna za wschodnią granicą, a rynki zagraniczne nie rekompensują spowolnienia wewnętrznego. Istotny partner handlowy Polski, czyli Niemcy, boryka się obecnie z regresem technicznym. Odbicie tej sytuacji widać w liczbie niewypłacalnych firm. Która branża ucierpiała najmocniej i czy prognozy na drugie półrocze są bardziej optymistyczne?

Coraz więcej firm w Krajowym Rejestrze Zadłużonych

W pierwszym półroczu 2023 roku sądy ogłosiły postanowienia o upadłości i restrukturyzacji 786 polskich firm.  Dodatkowo w tym czasie w Krajowym Rejestrze Zadłużonych (KRZ) opublikowano 1742 tzw. obwieszczenia o ustaleniu dnia układowego, czyli postanowienia pozasądowe. Spośród postępowań ogłoszonych przez sądy najwięcej było tych o zatwierdzenie układu – 451. Jest to wzrost o 36% w porównaniu do I półrocza 2022 roku. Ekonomiści zanotowali również więcej przyśpieszonych postępowań układowych.

Nie tylko transport i handel

Raport firmy Coface pokazuje, że wzrost niewypłacalności nastąpił we wszystkich branżach oprócz rolnictwa.

Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce
Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami Coface, wzrostowy trend niewypłacalności w pierwszych 6 miesiącach br. został utrzymany, przy czym dynamika zjawiska jest niepokojąco wysoka – mówi Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce. – Tak naprawdę nie ma bezpiecznych sektorów, bo inflacja i spadek realnej siły nabywczej konsumentów oraz wysokie koszty finansowania bankowego dotyczą wszystkich przedsiębiorców – podkreśla ekspertka.

Największą dynamikę wzrostu niewypłacalności zanotowały takie branże jak: transport (wzrost o 259% względem pierwszego półrocza 2022 r., upadło 287 firm), handel (wzrost o 196%, 554 firm), produkcja przemysłowa (wzrost o 161%, 402 firmy) oraz usługi (wzrost o 166%, 768 firm).

Spadek liczby niewypłacalnych firm jest widoczny jedynie w rolnictwie, gdzie brak płynności ogłosiło 186 przedsiębiorstw. To o 9% mniej niż w analogicznym czasie w ubiegłym roku.

Gdzie i które przedsiębiorstwa upadają najczęściej?

Wśród firm, które w ostatnich 6 miesiącach ogłosiły niewypłacalność, najwięcej jest małych podmiotów – indywidualnych przedsiębiorców, którzy nie posiadają większej bazy kapitałowej, są uzależnieni od finansowania zewnętrznego, a często także od większych partnerów biznesowych.

W minionym półroczu upadło 1944 przedsiębiorstw, 447 spółek z o.o., 57 spółek komandytowych oraz 43 spółki akcyjne. Największą niewypłacalność zanotowano na terenie województwa mazowieckiego (459 firm), śląskiego (344) oraz wielkopolskiego (251), najmniejszą zaś  w województwie opolskim (35 przedsiębiorstw).

Co czeka nas w drugiej połowie 2023 roku?

Eksperci z firmy Coface podkreślają, że ze względu na wymagające otoczenie ekonomiczne, w najbliższych miesiącach należy spodziewać się dalszego wzrostu liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw.

– Utrzymująca się dłużej dekoniunktura na rynkach zagranicznych może sprawić, że polskiej gospodarce będzie trudno podnieść się ze spowolnienia – mówi Grzegorz Sielewicz, Główny Ekonomista Coface w Polsce i w Regionie Europy Centralnej. – Jednak wydaje się, że rynek wewnętrzny najgorsze ma już za sobą. Konsumpcja gospodarstw domowych nadal pozostaje ograniczona i koncentrująca się na niezbędnych produktach pierwszej potrzeby, ale zaczyna poprawiać się optymizm konsumentów – dodaje.

Sytuacja firm nadal pozostanie trudna. Ekonomiści wskazują, że wiele z nich będzie mierzyło się z presją na marże. Okres ich zwiększania przy okazji ogólnego wzrostu cen dobiegł końca, a wiele przedsiębiorstw musi radzić sobie z nadmiarem zapasów. To właśnie ich zmniejszanie już na początku tego roku było główną przyczyną pogorszenia gospodarczego. Należy także zwrócić uwagę, że obecnie mamy do czynienia z dezinflacją, co oznacza, że ceny, choć wolniej, nadal rosną, a to może bezpośrednio przełożyć się na kolejną falę inflacji, tym razem związaną ze zwiększającym się popytem wewnętrznym.

Najemcy w blokach startowych przed sezonem na najem

Szczyt sezonu na rynku najmu jeszcze przed nami, ale zapowiada się, że w tym roku może on zacząć się wcześniej niż zwykle. W porównaniu do 2022 r. najemcy mają o 50% większy wybór ofert, a ostatnio tak dużo ogłoszeń było dostępnych pod koniec 2021 roku. Z reguły przed wakacjami zainteresowanie najmem spada, ale w tym roku jest wręcz przeciwnie. W czerwcu odnotowano zwiększoną aktywność najemców, którzy zachęceni szeroką ofertą i stabilnym poziomem stawek czynszów rozpoczęli poszukiwania – wynika z najnowszego, czerwcowego “Raportu z rynku najmu” Otodom.

Chociaż w czerwcu oferta lokali na wynajem utrzymała się na zbliżonym do majowego poziomie, to w ujęciu rocznym wyraźnie widać, że baza ogłoszeń odbudowuje się po ubiegłorocznych spadkach. Równocześnie uwzględniając dane archiwalne można zauważyć, że w tym roku sezon najmu rozpoczął się wcześniej niż w ubiegłych latach.

W minionych latach czerwiec był zwykle czasem spadku zainteresowania najmem długoterminowym. Zwiększoną aktywność potencjalnych najemców można było zaobserwować z nadejściem sezonu studenckiego, czyli w sierpniu i wrześniu. Już w ubiegłym roku zauważyliśmy, że wynajmujący zaczęli z większą intensywnością szukać wcześniej, tzn. w lipcu, ale wtedy wytłumaczyć to można było okrojoną ofertą i dynamicznie rosnącymi stawkami najmu. W tym roku przyspieszenie widać już teraz. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Większa rotacja najemców

Liczba mieszkań wystawionych na wynajem w serwisie Otodom na koniec czerwca spadła o 1,5% m/m (poniżej 23 tys.), ale liczba tych, które zamknięto, była aż o 7% wyższa niż w maju. Jak to możliwe?  Dodano o 1,5% więcej nowych ofert niż przed miesiącem i reaktywowano o 2% więcej tych, które już kiedyś w serwisie były wystawione. To sprawiło, że w ciągu całego miesiąca można było wynająć aż 44 tys. lokali, czyli o ponad 1000 więcej niż w maju.

W ciągu ostatnich dwóch lat średnie kwoty najmu wzrosły o ok. 35%. Złożyły się na to różne czynniki. Zaliczyć można do nich wzrost kosztów eksploatacyjnych, stóp procentowych – a pamiętać trzeba, że jakaś część wynajmowanych lokali to te, których zakup wspierano kredytem – oraz zwiększony popyt na mieszkania do wynajęcia po wybuchu wojny w Ukrainie. Ograniczony wybór lokali sprawił, że mimo podwyżek czynszów ze strony wynajmujących część najemców nie zdecydowała się na zmianę mieszkania. Teraz jednak ceny się ustabilizowały, a dostępna oferta jest dużo szersza. To może zachęcać do poszukiwania mieszkań, które zapewniają korzystniejsze warunki  najmu – tłumaczy Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Nie wszędzie jednak najemcy mieli do dyspozycji szeroką ofertę. Względem maja zdecydowanie mniejszy wybór mieli najemcy w Opolu (- 12%), w Poznaniu (-8%) i we Wrocławiu (-7%). W Trójmieście od początku roku utrzymuje się trend spadkowy, a w czerwcu  oferta skurczyła się o kolejne 9% m/m. Z drugiej strony w miastach takich jak Kielce, Olsztyn i Białystok w czerwcu liczba dostępnych ofert na wynajem wzrosła o ponad 10%.najem

W najmniejszych miastach wynajmujący muszą starać się bardziej

Niezmiennie poszukujący mieszkań na wynajem najchętniej wybierają oferty w dużych miastach. W czerwcu częściej szukali oni lokali w takich miastach jak Wrocław (+10% m/m), Kraków (+8%) czy Warszawa (+6%). Warto zauważyć, że dużo rzadziej niż jeszcze przed rokiem najemcy poszukiwali mieszkań na wynajem w powiatach sąsiadujących bezpośrednio z dużymi ośrodkami miejskimi.

Popularność mniejszych miast w obrębie aglomeracji rosła wraz ze wzrostem konkurencji do dostępnych cenowo lokali w tych największych. W warunkach rosnącej oferty i stabilizacji cen sytuacja się polaryzuje. Z jednej strony rośnie popularność tańszych lokalizacji w metropoliach, a z drugiej widzimy większe zainteresowanie miastami średniej wielkości – wciąż najtańszymi w skali kraju. One są z dużym prawdopodobieństwem wyborem tych, dla których przy wciąż wyraźnym wzroście inflacji  przewyższającym wzrost płac obciążenie wynikające z wysokiego czynszu najmu jest nie do udźwignięcia. –  komentuje Ewa Tęczak z Otodom.

Jakich mieszkań szukają najemcy?

Tu nic się nie zmieniło. Nadal 2-pokojowe mieszkania o powierzchni co najmniej 40 mkw. cieszą się największym zainteresowaniem najemców. W czerwcu dotyczyło ich już co szóste wyszukiwanie w serwisie Otodom. Co ciekawe, coraz mniej popularne wśród poszukujących stają się kawalerki powyżej 30 mkw. Po raz pierwszy w tym kwartale znalazły się one poza pierwszą dziesiątką preferencji najemców.

Równocześnie wraz z nadejściem letniej aury wyraźnie rośnie popyt na mieszkania wyposażone w klimatyzację i udogodnienia pozwalające na spędzanie czasu na świeżym powietrzu. W czerwcu tego roku liczba wyszukiwań mieszkań wyposażonych w klimatyzację była o 30% wyższa niż analogicznym okresie zeszłego roku, a lokali z balkonem – aż o 50%. Dane Otodom wskazują, że tego typu udogodnienia najczęściej poszukiwane są w lipcu, więc w kolejnym miesiącu możemy się spodziewać dalszego wzrostu zainteresowania nimi.

Więcej szczegółów w “Raporcie z rynku najmu” Otodom za czerwiec 2023 oraz na stronie https://www.otodom.pl/wiadomosci/

Polska musi zwiększyć wsparcie dla elektromobilności

Walka ze skutkami globalnego ocieplenia w sektorze transportu stanowi istotny element pakietów klimatycznych Unii Europejskiej. Poprzez wprowadzenie m.in. bardziej ekologicznych technologii i redukcję emisji spalin, dąży się do osiągnięcia zrównoważonej gospodarki oraz lepszej ochrony środowiska. Do tych założeń nawiązuje elektromobilność, mająca na celu ochronę środowiska oraz większe korzyści ekonomiczne w eksploatacji. Jednak czy jest to faktycznie przyszłościowy kierunek dla transportu? Jak rozwój elektromobilności wygląda w Polsce? Na te pytania odpowiada Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny TC Kancelarii Prawnej.

Unia Europejska zainicjowała pakiet klimatyczny, który ma na celu redukcję emisji w różnych sektorach gospodarki. Inwencja ta obejmuje również sektor transportu drogowego, który ma duży wpływ na emisję gazów cieplarnianych, zwłaszcza pod względem przewozów ciężkich. Rozwiązania obejmują zastosowanie bardziej ekologicznych technologii, takich jak pojazdy elektryczne lub hybrydowe, które emitują mniej szkodliwych substancji i gazów cieplarnianych. Dlaczego ta kwestia jest ważna szczególnie dla Polski?

Sektor transportu to znaczący element polskiej gospodarki. Pod względem wielkości floty samochodów ciężarowych, Polska piastuje pozycję lidera w Unii Europejskiej – w naszym kraju zarejestrowanych jest ponad 1,2 miliona pojazdów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 t. Co więcej, polscy przewoźnicy odpowiadają za prawie 20% wszystkich przewozów w państwach członkowskich. Chcąc sprostać unijnym planom oraz wymaganiom dotyczącym neutralności klimatycznej, firmy z branży TSL stoją przed ogromnym wyzwaniem związanym z dekarbonizacją ciężkiego transportu drogowego. A elektromobilność, pojazdy na prąd oraz związana z nimi infrastruktura mają wyjść naprzeciw tym wymaganiom. – mówi Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny TC Kancelarii Prawnej.

Unia Europejska przyjęła rezolucję, w której zostało ustanowione ograniczenie emisji CO2 przez samochody osobowe i dostawcze o 100% do 2035 roku. Stąd też Polska, jako lider transportu, musi odegrać istotną rolę w procesie transformacji sektora, popularyzując inwestowanie w elektryczne pojazdy ciężkie. Co ważne, norma ta wymaga znaczącego przyśpieszenia wymiany pojazdów oraz rozbudowania infrastruktury ładowania. Na jakim etapie tych zmian znajdujemy się obecnie?

Niedostateczna infrastruktura

Transformacja branży oraz wprowadzenie elektrycznych pojazdów ciężarowych związana jest z  inwestycją w infrastrukturę ładowania, która musi być wystarczająco rozwinięta, a tym samym – dostępna na terenie całego kraju. Niestety, mimo wzrostu liczby ogólnodostępnych stacji ładowania o prawie 28%, aktualnie w Polsce ani jedna z około 2,7 tys. stacji nie jest przeznaczona dla pojazdów powyżej 16 t. To z kolei znacząco utrudnia migrację aktualnych flot ciężarówek na zeroemisyjne rozwiązania.

Choć oczywiście postęp w technologii akumulatorów i infrastrukturze ładowania staje się coraz bardziej widoczny, wprowadzenie elektromobilności w ciężkim transporcie drogowym w Polsce wciąż pozostaje w tyle za innymi państwami, które intensywnie inwestują w dalszy rozwój i innowacje w tej dziedzinie. Zmiany te wiążą się z potrzebą nie tylko znaczących inwestycji finansowych, ale także większego zaangażowania – zwłaszcza sektora elektroenergetycznego oraz administracji publicznej – wskazuje Dyrektor Operacyjny TC Kancelarii Prawnej i dodaje:

Mała flota, duże koszty i brak wsparcia

Nie bez znaczenia w zaistniałych okolicznościach jest także bardzo mała flota elektrycznych samochodów ciężarowych – w 2022 roku do Polski trafiło ich raptem kilka. Dodatkowo, koszty zakupu elektrycznych pojazdów ciężarowych są obecnie wyższe niż ich tradycyjnych odpowiedników. To może być utrudnieniem dla przedstawicieli branży TSL w Polsce,  którzy nie będą w stanie pozwolić sobie na inwestycję w droższe pojazdy.

W naszym kraju wciąż nie ma wystarczającej ilości instrumentów zachęcających przedsiębiorców do inwestycji w zeroemisyjne ciężarówki. Dotacje, ulgi podatkowe, preferencyjne warunki finansowania oraz rozbudowa infrastruktury ładowania są kluczowe dla zwiększenia atrakcyjności elektromobilności w sektorze ciężkiego transportu. Ponadto, edukacja i szkolenia w zakresie elektromobilności mogą pomóc przedsiębiorcom zdobyć zaufanie i wiedzę niezbędną do podjęcia decyzji inwestycyjnych – mówi Maciej Maroszyk z TC Kancelarii Prawnej.

Istnieją również wyzwania związane z przeszkoleniem i przystosowaniem kierowców do obsługi elektrycznych ciężarówek. Konieczne jest zapewnienie odpowiednich szkoleń oraz wsparcia technicznego dla kierowców, aby mogli efektywnie korzystać z nowej technologii.

Problematycznie mały zasięg

Nawet jeżeli wzrośnie liczba dostępnych pojazdów w elektrycznych flotach, wiąż pozostaje problem ich zasięgu. Tego typu samochody zasilane są bateriami, które mają określoną pojemność energetyczną – a im większa pojemność baterii, tym większy zasięg pojazdu. Obecnie dostępne na rynku elektromobile mają zasięgi rzędu kilkuset kilometrów, czyli nieporównywalnie mało w stosunku do tradycyjnych pojazdów spalinowych, które mogą przejechać setki kilometrów na jednym tankowaniu.

Tu ponownie powraca kwestia infrastruktury ładowania – wciąż istnieje niedobór ładowarek, zwłaszcza w niektórych regionach. To może utrudniać podróżowanie na długie dystanse, gdy potrzebne są częste przystanki w celu naładowania baterii. Co więcej, także i czas ładowania jest zwykle dłuższy, niż czas tankowania pojazdu spalinowego. Ten problem widoczny jest obecnie nawet na poziomie samochodów osobowych – mówi Maciej Maroszyk z TC Kancelarii Prawnej.

Mimo nałożonych, unijnych rezolucji związanych z pakietem klimatycznym, Polska wciąż nie jest jeszcze w pełni przygotowana do pełnej adaptacji do elektromobilności. Wyższe koszty początkowe, brak rozbudowanej infrastruktury ładowania oraz wiedzy i doświadczenia są głównymi czynnikami hamującymi decyzje inwestycyjne. Aby przyspieszyć tę transformację, konieczne jest wprowadzenie skutecznych instrumentów wsparcia oraz równoległe inwestycje w rozbudowę zasobów oraz edukację przedsiębiorców. Dzięki temu możliwe będzie osiągnięcie pozytywnych zmian w branży ciężkiego transportu i realizacja celów związanych z redukcją emisji gazów cieplarnianych.

Zawody zaufania publicznego poza samorządami zawodowymi? „Niektórzy znajdą się poza kontrolą”

Apel Szczecińskiego Porozumienia Zawodów Zaufania Publicznego w przedmiocie należytej ochrony samorządności zawodowej został przygotowany i opublikowany w ostatnich dniach przez sygnatariuszy porozumienia. Wśród nich jest Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie. Apel dotyczy możliwości zrzeszania się osób wykonujących zawody zaufania publicznego poza strukturami istniejących samorządów zawodowych. – Nie po to latami pracowaliśmy nad budową odpowiednich struktur samorządów zawodowych, nad ich podmiotowością, opiniotwórczością i zaufaniem społecznym do nich, by teraz pozwolić na ich marginalizację. To poważny błąd, który może sprawić, że nie będzie żadnej kontroli nad tym, kto i jak wykonuje zawody zaufania publicznego, takie jak chociażby lekarz, prawnik, notariusz czy architekt – mówi dr Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Porozumienie Zawodów Zaufania Publicznego w województwie zachodniopomorskim, dostrzegając zagrożenia płynące z inicjatywy ustawodawczej zmierzająca do deregulacji samorządu zawodowego architektów i inżynierów budownictwa wszyscy członkowie Porozumienia poparli apel w tej kwestii. Rozwiązania dążące do deregulacji samorządów zawodowych w opinii sygnatariuszy porozumienia mogą wypaczyć funkcjonowanie samorządów zawodowych i sprawić, że działanie pojedynczych przedstawicieli zawodów (lekarzy, farmaceutów, prawników, architektów, weterynarzy itp.) będzie znajdować się poza nadzorem organów struktur zawodowych.

– W tym przypadku, kolejny raz zresztą, widzimy, że deregulacja dobrze działa tylko teoretycznie i tylko na papierze. Kiedy dochodzi do wypadku, tragedii, błędu ludzkiego to bardzo często mówi się: „lekarze to tacy są” czy „prawnicy to tacy są”. Odpowiedzialność zbiorowa nigdy nie jest właściwa, ale gdy dojdzie do błędu np. w sztuce lekarskiej to Izba Lekarska poprzez swoje jednostki m.in. Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej jest w stanie zweryfikować do czego doszło, czy ktoś zawinił. Obiektywnie oceniamy sytuację i stanowimy ważne źródło opiniotwórcze np. dla służb czy dla mediów – mówi dr Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

– To przestrzeń do nadużyć, bo samorządy zawodowe mogą utracić kontrolę i wiedzę na temat tego, jaką pracę wykonują jej członkowie. Trudniej będzie wyjaśniać błędy w sztuce, a to przyczyni się do spadku zaufania obywateli do nas – dodaje Prezes Michał Bulsa.

Sygnatariuszami porozumienia są:

  1. Szczecińska Izba Adwokacka
  2. ZOIA Zachodniopomorska Okręgowa Izba Aptekarska
  3. Zachodniopomorska Okręgowa Izba Architektów RP
  4. Regionalny Oddział Polskiej Izby Biegłych Rewidentów w Szczecinie
  5. Zachodniopomorski Oddział Krajowej Izby Doradców Podatkowych
  6. Izba Komornicza w Szczecinie
  7. Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie
  8. Zachodniopomorska Izba Lekarsko-Weterynaryjna w Szczecinie
  9. Izba Notarialna w Szczecinie
  10. Szczecińska Izba Pielęgniarek i Położnych
  11. OIRP w Szczecinie
  12. Okręg Zachodniopomorski Polskiej Izby Rzeczników Patentowych

IPO Watch: europejskie indeksy kończą pierwsze półrocze na wyraźnym plusie

Główne europejskie indeksy kończą pierwsze półrocze 2023 r. na wyraźnym plusie, natomiast nastroje wokół europejskiego rynku IPO wciąż są słabe – niepewność związana z sytuacją makroekonomiczną i kierunkiem rozwoju europejskich rynków opóźniają oczekiwane ożywienie aktywności IPO. W Warszawie kolejny kwartał bez debiutu na rynku głównym, wynika z najnowszego raportu “IPO Watch Europe” przygotowanego przez firmę doradczą PwC.  

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w pierwszym półroczu 2023 r. wyniosła 3,8 mld euro – to spadek aż o 27% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (5,2 mld euro). Drugi kwartał 2023 r. nie przyniósł lepszych nastrojów, a rynki IPO w Europie były w dużej mierze zamknięte. Aktywność na rynku pierwotnym pozostała ograniczona poprzez utrzymujące się na wysokich poziomach stopy procentowe, uporczywą inflację i obawy dotyczące wycen. Ograniczony apetyt na IPO był szczególnie widoczny na rynkach w Stanach Zjednoczonych i Europie, wskutek czego Chiny kontynentalne zdominowały rynek debiutów giełdowych w II kwartale 2023 r., odpowiadając za prawie 50% globalnej wartości środków pozyskanych w drodze IPO.

Podsumowanie I półrocza 2023 r. na GPW w Warszawie

W pierwszym półroczu 2023 roku na giełdzie w Warszawie było 6 IPO, wobec 9 IPO w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wszystkie tegoroczne i zeszłoroczne debiuty miały miejsce na alternatywnym rynku NewConnect, a łączna wartość przeprowadzonych transakcji wyniosła jedynie 14,7 mln zł (3,2 mln euro), co oznacza spadek o 46,2% w porównaniu do 2021 r., podczas którego w pierwszym kwartale łączna wartość IPO wynosiła 27,3 mln zł (6,9 mln euro).

Spośród 6 IPO przeprowadzonych na alternatywnym rynku NewConnect największą pod względem wartości ofertę przeprowadziła spółka z branży gier VRFabric z IPO o wartości 6,1 mln zł (1,3 mln euro). Drugie i trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce z sektora logistyki Robs Group Logistic (oferta o wartości 3,0 mln zł) oraz FrozenWay – spółce prowadzącej studio deweloperskie i wydającej gry (oferta o wartości 2,7 mln PLN).

Od początku roku 2023 indeksy WIG i WIG20 urosły odpowiednio 17% i 15%, przy czym w zasadzie całość wzrostu jest zasługą poprawy nastrojów w drugim kwartale właśnie (WIG i WIG20 w II kw. wzrosły odpowiednio 15% i 17%) – i to przy wciąż wysokiej inflacji i niezmienionym poziomie stóp procentowych.

“Po dość jałowym pierwszym kwartale zainteresowanie akcjami z rodzimego parkietu wzrosło i weszliśmy z powrotem w trend wzrostowy, zostawiając bessę z 2022 roku w tyle. Pierwszą spółką, która odważyła się na przeprowadzenie IPO była Dr. Irena Eris, która po ponad roku od złożenia wniosku o zatwierdzenie prospektu powróciła do procesu, żeby w drugiej połowie lipca zadebiutować na GPW. Tuż przed publikacją informacji o cenie i liczbie oferowanych akcji, spółka poinformowała, że IPO zostaje odwołane z powodu braku konsensusu przy ustalaniu ceny oferowanych akcji. Sama względna poprawa nastrojów na rynku nie wystarcza – wydaje się, że poza nimi wciąż kluczową rolę przy następnym IPO będą odgrywały nie tylko solidne fundamenty i perspektywy, ale i oczekiwania konkretnych inwestorów i ich ostrożne podejście, które łącznie będą uzasadniać wycenę biznesu. Pozostaje nam więc wciąż poczekać na kolejną próbę debiutu na rynku głównym GPW– mówi Kamil Wardzyński, wicedyrektor PwC Polska w zespole ds. rynków kapitałowych.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w I połowie 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, w pierwszej połowie 2023 roku łączna wartość IPO w Europie wyniosła zaledwie 3,8 mld euro i spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku o 27%. W okresie od stycznia do czerwca 2023 r. miało miejsce jedynie 45 debiutów (wobec 66 w I połowie 2022 r.).

W pierwszym półroczu 2023 r. największym rynkiem pod względem wartości IPO okazała się Borsa Istanbul z łączną wartością przeprowadzonych ofert (21 IPO) na poziomie 1,22 mld euro. Na drugim miejscu uplasowała się giełda Borsa Italiana (9 IPO o łącznej wartości 1,15 mld euro), a na trzecim –  London Stock Exchange (7 IPO o łącznej wartości ofert 0,66 mld euro).

Największym IPO w Europie w drugim kwartale 2023 r. była oferta spółki Lottomatica Group (600 mln euro) przeprowadzona na Borsa Italiana. Na pozostałych miejscach uplasowały się Admiral Acquisition (oferta o wartości 507 mln euro, debiut na London Stock Exchange) oraz CW Enerji (debiut na Borsa Istanbul z ofertą o wartości 152 mln euro).

„Choć aktywność w zakresie IPO w pierwszym półroczu 2023 r. pozostawała daleka od oczekiwań, ożywienie przyniósł początek lipca, kiedy odnotowano kilka znaczących transakcji. Region Europy Środkowo-Wschodniej wraca na globalną mapę IPO za sprawą debiutu Hidroelectrica w Bukareszcie, który jest jak do tej pory największą ofertą pierwotną w Europie w 2023 r. (ponad 1.8 mld euro). Transakcja ta, wraz z innymi ofertami, m.in. ThyssenKrupp Nucera (Frankfurt) czy CAB Payments (Londyn) budują ostrożny optymizm na druga połowę 2023 r., mimo to oznak ewentualnego znaczącego ożywienia należy spodziewać się raczej w pierwszych kwartałach 2024 r.”  – mówi Bartosz Margol, partner PwC Polska w zespole ds. rynków kapitałowych.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2019* r.IPO Watch Europe

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

IPO Watch Europe

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017*

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 30 czerwca 2023 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Nowa siedziba SatRev w Sky Tower

SatRev, wrocławska spółka z sektora kosmicznego,  przenosi się do ikonicznego wrocławskiego Sky Tower, w którym zajmie około 600 m2 powierzchni. SatRev świętował niedawno siedmiolecie istnienia, a przenosiny stanowią swego rodzaju podkreślenie drogi jaką firma przeszła od startupu do przedsiębiorstwa zarządzającego obecnie jedenastoma własnymi satelitami w przestrzeni kosmicznej i rozwijającego projekty w celu wyniesienia kolejnych.

Dotychczas biura i laboratoria spółki funkcjonowały w lokalizacji PORT w Praczach Odrzańskich, nowa siedziba będzie trzykrotnie większa, a ponadto znajdzie się w samym sercu Wrocławia.

„Z wielką radością informujemy, że SatRev otworzył swoje nowe biuro w Sky Tower! Rozszerzenie to umożliwi nam pomieszczenie rosnącego zespołu oraz wsparcie dalszego rozwoju Spółki. Cieszymy się, że możemy podzielić się tym znaczącym osiągnięciem, nowe biuro w tak znaczącym dla Wrocławia miejscu to również większy prestiż dla Spółki” – powiedział Grzegorz Zwoliński, założyciel i Prezes SatRev.

Nowe biuro pomieści nawet 80 osób, dzieli się na część biurową i część laboratoryjną. W części biurowej są 3 sale konferencyjne oraz 5 gabinetów specjalistów nietechnicznych. W części laboratoryjnej znajduje się laboratorium główne, w którym pracują wszyscy inżynierowie oraz laboratoria dedykowane: Clean Room, Laboratorium Optyczne oraz Laboratorium Mechaniczne.

Nowe, większe, biuro było niezbędne, ponieważ spółka szybko się rozwija. Nawiązuje kontrakty na dostarczanie danych satelitarnych (obrazowanie), między innymi rekordowy kontrakt na monitoring upraw z polskim KOWR (Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa) na 42 mln zł. Już w październiku kolejny jej satelita zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną, tym razem we współpracy z firmą SpaceX, w ramach misji Transporter-9 rakietą Falcon. Spółka jest zaangażowana we współpracę z Sułtanatem Omanu, dla którego dostarczy i będzie obsługiwać satelitę. Satelita AMAN oczekuje na wyniesienie, ale współpraca jest perspektywiczna. Spółka pomaga i edukuje oraz rozwija nowe, przyszłościowe projekty. SatRev negocjuje lub posiada podpisane kontrakty na różnego typu usługi m.in. w Kanadzie, Australii i krajach Afryki.

„Naszą ambicją jest nie tylko realizacja kontraktów na rzecz zewnętrznych partnerów, ale również uruchomienie i zarządzanie konstelacją własnych satelitów obrazujących, w skład której wejdą również najnowocześniejsze satelity wysokiej rozdzielczości, opracowane w naszej autorskiej technologii DeploScope, których prototypy już testujemy. Rozważamy też wejście na giełdę w Polsce lub za granicą” – dodał Zwoliński.

Z myślą o wytwarzaniu nawet 200 satelitów rocznie powstaje w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej fabryka satelitów, w której produkowane będą satelity SatRev.

Jacek Bogocz (Capgemini Polska): Google Bard ma potencjał do osiągnięcia sukcesu

Kilka dni temu Google zaktualizował Barda – opartego na sztucznej inteligencji chatbot’a mającego być konkurencją dla ChatGPT. Obecnie narzędzie to dostępne jest w 238 krajach, 40 językach, w tym w języku polskim. Aktualna wersja Google Bard przyniosła wiele nowości, m.in. możliwość wysłuchiwania odpowiedzi, dostosowywania tonu i stylu odpowiedzi, organizowanie i edytowanie rozmów, udostępnianie odpowiedzi znajomym, a także wysyłanie obrazów w zapytaniu składanym sztucznej inteligencji.

Nową wersję Google Bard ocenia ekspert – Jacek Bogocz, AI & Analytics Consultant w Capgemini Polska.

Ostatnie innowacje wprowadzone w Google Bard są nie tylko ciekawe, ale również mają potencjał do radykalnej zmiany sposobu, w jaki używamy narzędzi AI. Po debiucie ChatGPT-3, pod koniec 2022 roku, Google nie mógł pozostać na uboczu i odpowiedział wprowadzeniem Barda na początku 2023 roku. Od tego czasu narzędzie przeszło szereg istotnych aktualizacji, wprowadzając nowe funkcje i znacząco poprawiając swoją wydajność. Te nowe funkcje i ulepszenia sprawiają, że narzędzie Google jest ciekawym rozwiązaniem dla twórców treści i osób poszukujących informacji.

Google Bard zmieni układ sił na polskim rynku AI

Pojawienie się Google Bard’a na polskim rynku niewątpliwie przyspieszy transformację dynamiki naszego sektora technologii AI.

Ostatnie działania Microsoftu pokazują, że firma intensyfikuje swoje wysiłki w obszarze AI, wielomiliardowe inwestycje w OpenAI oraz startupy. W wyniku tych działań, firma nie tylko tworzy potężną infrastrukturę AI, ale także udostępnia swoje narzędzia programistom na skalę globalną, co ilustruje przykład GitHub Copilot. Jednakże, to nie koniec innowacji. Microsoft zintegrował również AI z PowerBi i pakietem Office 365, co przełożyło się na istotne usprawnienia tych popularnych narzędzi.

Z kolei zapowiedź integracji ChatGPT z systemem Windows to prawdziwa wisienka na torcie, z potencjałem do zrewolucjonizowania doświadczenia użytkowników na niespotykaną dotąd skalę.

Patrząc na te zmiany z mojej perspektywy, dostrzegam dwie kluczowe kwestie: czas wprowadzenia zmian oraz ich funkcjonalność. Świat AI jest jak burza innowacji – intensywny, dynamiczny i nieprzewidywalny. W ciągu ostatnich miesięcy, do rywalizacji dołączyły również liczne inicjatywy open-source. Chociaż niektóre z nich są w stanie konkurować z komercyjnym GPT-4 w pewnych aspektach, Bard, GPT oraz Bing AI – wyróżniają się prostotą użytkowania i funkcjonalnością, przewyższając konkurencję.

Debiut Barda na polskim rynku może przynieść wiele zmian, nie tylko wpływając na rynek AI, ale także wprowadzając nowy wymiar do rywalizacji między Google, Microsoft jak i również pozostałymi graczami. To jest niewątpliwie ekscytujący czas dla rynku technologii AI, a te zmiany mogą przynieść korzyści zarówno dla firm, jak i dla użytkowników końcowych.

Czy Google Bard ma szansę zawojować rynek AI tak jak kiedyś Chrome rynek przeglądarek?

Bez wątpienia Google posiada znaczne zasoby i doświadczenie, które mogą mu pomóc w osiągnięciu tego celu. Bard, który łączy funkcjonalności Bing AI i ChatGPT, posiada unikalną kombinację cech, która może przyciągnąć różne grupy użytkowników. Jeśli Google będzie kontynuowało prace nad ulepszaniem Barda i dalej łączyło go z ekosystemem Google, narzędzie to może zyskać znaczącą przewagę nad konkurencją.

Jednakże rynek narzędzi AI jest teraz o wiele bardziej złożony i konkurencyjny niż rynek przeglądarek internetowych w czasach, gdy Chrome zaczął zyskiwać popularność. Wielu graczy, takich jak Microsoft z Bing AI i Azure OpenAI, czy OpenAI z ChatGPT, oferuje silne i zaawansowane rozwiązania, które już zyskały uznanie użytkowników. Ponadto nie można ignorować inicjatyw takich jak innowacyjne startupy, które mogą wpłynąć na kształtowanie przyszłości AI.

Google Bard ma wiele potencjału do osiągnięcia sukcesu na rynku narzędzi AI, jednak istnieje wiele innych rozwiązań, które również zasługują na uwagę. Rynek AI jest teraz bardziej globalny i złożony niż kiedykolwiek wcześniej, z wieloma firmami na całym świecie wprowadzającymi innowacyjne rozwiązania. Oznacza to, że przyszłość AI jest niezwykle ekscytująca i pełna nieprzewidywalnych możliwości. Aby Bard mógł zdominować ten rynek, Google musi nadal wprowadzać innowacje i dostarczać wartość, która przewyższa oferty konkurencji.

Bain&Co.: Rośnie presja na sprzedaż aktywów przez fundusze private equity

Po czterech kwartałach stagnacji na rynku private equity spowodowanej niepewną sytuacją makroekonomiczną rośnie presja na sprzedaż aktywów posiadanych przez fundusze, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Szacowana wartość portfeli zgromadzonych przez fundusze na świecie osiągnęła rekordową kwotę 2,8 biliona dolarów i większość z nich zbliża się do założonego horyzontu inwestycyjnego.

Fundusze private equity posiadają obecnie w portfelach około 26 tys. spółek, z czego ponad połowa została zakupiona ponad cztery lata temu, a niemal jedna czwarta ponad sześć lat temu, wynika z analiz Bain & Company. W większości przypadków typowy horyzont inwestycyjny to pięć lat. Z powodu sytuacji gospodarczej wiele funduszy zawiesiło plany sprzedaży aktywów, co spowodowało, że tylko w pierwszym półroczu tego roku wartość wyjść z inwestycji spadła o 65 proc. do 131 miliardów dolarów. Eksperci zauważają, że wartość aktywów zarządzanych przez fundusze jest obecnie ponad czterokrotnie większa niż podczas ostatniego kryzysu finansowego.

Zawirowania makroekonomiczne – w tym zwłaszcza inflacja i wynikający z niej wzrost stóp procentowych – oraz geopolityczne – na czele z wojną na Ukrainie – spowodowały zastój na rynku private equity. W tych warunkach wiele funduszy wstrzymało wyjścia z inwestycji, czekając na rozwój sytuacji – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company. – Takie podejście nie może jednak trwać w nieskończoność, bo większość portfeli zbliża się do założonego horyzontu czasowego i sami inwestorzy lokujący kapitał w funduszach oczekują zwrotu powierzonych środków. To wszystko wzmacnia presję na sprzedaż aktywów.

Jak twierdzą eksperci Bain & Company, wstrzymanie transakcji sprzedaży aktywów powoduje, że mniej środków wraca do inwestorów funduszy, co negatywnie wpływa na płynność ich aktywów i ogranicza możliwość przeznaczenia nowych środków na inwestycje w private equity. W pierwszej połowie tego roku fundusze pozyskały na nowe inwestycje środki o wartości 517 miliardów dolarów, co stanowiło spadek o 35 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Spadek ten nie odzwierciedla w pełni aktualnej sytuacji, ponieważ finalizowane obecnie procesy fundraisingu zostały w większości zapoczątkowane w 2022 lub nawet 2021 roku.

Stagnacja na rynku private equity w tym roku dotyczyła także zakupu nowych aktywów. Jak wynika z szacunków Bain & Company, łączna wartość przejęć dokonanych przez fundusze w pierwszej połowie roku spadła o 58 proc. do 202 miliarda dolarów. Dokonano w tym okresie 863 transakcji, co oznacza spadek o 29 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Fundusze wstrzymywały nowe inwestycje, mimo że wartość wolnych środków wcześniej zebranych na ten cel osiągnęła rekordową kwotę 3,7 biliona dolarów.

Dokonywanie transakcji w czasie niepewności jest trudne, między innymi ze względu na rozbieżności oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających – twierdzi Paweł Szreder.Dla funduszy private equity warunki makroekonomiczne nie muszą być atrakcyjne, ale powinny być stabilne. Inwestorzy potrzebują przewidywalnych pięcioletnich perspektyw dla branży i spółki, by właściwie wycenić wartość nabywanych aktywów.

Jak pokazuje najnowszy raport Bain & Company, w ostatniej dekadzie, czyli w okresie stałego wzrostu gospodarczego, niemal cały przyrost wartości spółek portfelowych i osiąganych przez fundusze wysokich stóp zwrotu z inwestycji był zasługą rosnących wycen spółek i wzrostu ich przychodów. Marginalna część przyrostu wartości portfela, bo jedynie niecałe 2 proc., wynikała z poprawy działalności operacyjnej i efektywności funkcjonowania samych spółek.

Jeśli globalna niepewność utrzyma się, fundusze będą musiały dołożyć starań, by uzyskać zadowalające stopy zwrotu z inwestycji, których horyzont czasowy dobiega końca – dodaje Paweł Szreder. Stagnacja na rynku i topniejące wyceny mogą wymagać rekalibracji strategii dużej części spółek portfelowych. Fundusze – inaczej niż w przeszłości – większy nacisk będą musiały położyć na rentowność niż wzrost. W przyszłości wyścig o inwestorów wygrają te fundusze, które w długofalowej strategii rozwoju spółek portfelowych położą nacisk na optymalizację ich funkcjonowania.

Cały raport nt. rynku private equity w pierwszym półroczu znajduje się na stronie: Stuck in Place: Private Equity Midyear Report 2023 | Bain & Company

Satyra zjawiska a naruszenie dóbr osobistych konkretnej osoby

Nie ulega wątpliwości, że przytoczenie okoliczności czy cech umożliwiających identyfikację konkretnej osoby może wywołać u odbiorców skojarzenie z daną osobą bez wskazania takich konkretnych danych osobowych. Dobra osobiste człowieka, jako dobra indywidualne, nierozerwalnie związane z konkretną osobą, pozostają zaś pod ochroną kodeksu cywilnego. Ich katalog jest otwarty, jednak niektóre z nich, takie jak cześć czy wizerunek zostały wymienione w Kodeksie cywilnym.

Wizerunek to nie tylko ustalony obraz danej osoby (np. fotografia czy film), ale także ukazanie zespołu charakterystycznych dla danej osoby cech fizycznych, poprzez które uzyskuje się wyobrażenie o jej wyglądzie. Poza dostrzegalnymi dla otoczenia cechami fizycznymi, tworzącymi wygląd danej osoby i pozwalającymi na jej identyfikację wśród innych ludzi może on obejmować dodatkowe utrwalone elementy związane z wykonywanym zawodem jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się i kontaktowania z otoczeniem (Wyrok Sądu Najwyższego z 20 maja 2004 r., sygn. akt II CK 330/03).

Cześć jest natomiast pojęciem, które obejmuje zasadniczo dwa dobra osobiste. Cześć wewnętrzna – godność osobista – stanowi wyobrażenie danej osoby o jej własnej wartości i związanego z nią oczekiwania szacunku ze strony otoczenia. Cześć zewnętrzna – dobre imię – jest zaś wyobrażeniem innych ludzi o wartości danej osoby, tj. reputacją tej osoby. Naruszenie godności osobistej polegać może na okazaniu komuś pogardy, obrażenie tej osoby. Naruszenie dobrego imienia następuje zaś poprzez zniesławienie, czyli pomówienie danej osoby o takie cechy lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii innych lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Co ważne, w celu ustalenia, że doszło do naruszenia dobra osobistego, konieczne jest stwierdzenie takiego działania naruszyciela, które daje się zindywidualizować jako podjęte przeciwko danej osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony. Naruszenie musi zatem odnosić się do oznaczonego lub dającego się oznaczyć podmiotu, a powód musi wykazać, że jest osobą, której dobra osobiste naruszono. Istotne jest także, czy w danym przekazie umieszczono cechy wykluczające skojarzenie z daną osobą. Jeżeli działanie nie jest wymierzone przeciwko konkretnej osobie, nie dochodzi do naruszenia jej dóbr osobistych. Podobnie jeśli dana jednostka przynależy do pewnej zbiorowości , ale sama nie jest dostatecznie przez daną wypowiedź identyfikowana.

Ocena danego zachowania musi być także dokonana z uwzględnieniem obiektywizacji. Istotna jest tu odpowiedź na pytanie, czy przeciętny odbiorca – osoba zwykła, rozsądna i racjonalnie oceniająca, nieobciążona uprzedzeniami, nieskłonna do wyrażania ekstremalnych sądów, mająca przeciętną kompetencję językową i przeciętną znajomość kodów kulturowych – mógłby, kierując się powszechnym znaczeniem użytych słów oraz na podstawie okoliczności towarzyszących wypowiedzi i innych znanych mu faktów, powziąć uzasadnione przypuszczenie, że wypowiedź dotyczy konkretnej znanej mu osoby.

Poprzez nawiązanie do konkretnej osoby (spełniające ww. kryteria) można więc naruszyć jej dobra osobiste – nie trzeba wskazywać jej z imienia, nazwiska czy okazywać wizerunku – jeśli to nawiązanie będzie nosiło cechy bezprawności.

Za bezprawne uznawane jest przy tym każde działanie naruszające dobra osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności, które takie działanie usprawiedliwiają. W każdym przypadku konieczne jest tu wzajemne wyważanie pozostających ze sobą w kolizji praw i wolności, którym porządek prawny przyznaje równą wartość.

Taką wartością kolizyjną może być wolność wypowiedzi, która wynika wprost z art. 54 ust. 1 Konstytucji i jest również gwarantowana przez art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Wolność ta obejmuje prawo do posiadania opinii i informacji, ich przekazywania oraz otrzymywania i jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego, w ramach którego dochodzi do nieskrępowanej – co do zasady – wymiany myśli i poglądów na sprawy budzące zainteresowanie społeczeństwa.

Wolność wypowiedzi może być przy tym realizowana nie tylko poprzez wypowiedzi prasowe, ale także inne wypowiedzi, w tym o charakterze artystycznym. Z tego względu, gdy twórczość artystyczna odnosi się do spraw budzących zainteresowanie opinii publicznej, należy ją postrzegać jako element tzw. debaty publicznej.

Dotyczy to w szczególności wypowiedzi o charakterze satyrycznym. Typową cechą satyry jest dążenie do ośmieszenia tego, co jej autorowi wydaje się szkodliwe, bezwartościowe lub błędne. Przyjmuje się, że satyra przedstawia rzeczywistość „w krzywym zwierciadle”. Celem utworu satyrycznego jest nie tyle wywołanie u odbiorców pewnych doznań (duchowych czy estetycznych), co spowodowanie refleksji umysłowej na tematy poruszane w satyrze, często dotyczące zjawisk zachodzących w różnych dziedzinach życia. Satyra zmierza więc do przekazania pewnych treści, a sama forma utworu jest tylko metodą zwrócenie uwagi odbiorców na samą wypowiedź oraz zawartą w niej treść. Wypowiadanie w formie satyrycznej, przy uwzględnieniu jej wymienionych cech, opinii o zdarzeniach i ludziach jest zatem prawnie dozwolone i mieści się, co do zasady, w granicach konstytucyjnej wolności słowa.

Ważny jest przy tym cel krytyki utworu satyrycznego – chodzi o to, czy zmierza on do ochrony ważnych społecznie wartości. W takim przypadku dopuszczalna jest krytyka w tej formie także osoby publicznej nie pełniącej funkcji publicznej np. należącej do kręgu kultury masowej, jeżeli dotyczy ona prezentowanych publicznie przez tę osobę poglądów i postaw, mających wpływ na społeczeństwo, z wyłączeniem jej spraw ze sfery prywatnej, chyba że osoba ta sama zabiegała o zainteresowanie nimi opinii publicznej, wyrażając w ten sposób domniemaną zgodę do pozbawienia się części swojej prywatności (wyrok Sądu Najwyższego z 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I CSK 341/07). Od wielu lat Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że osoby podejmujące działalność publiczną w sposób nieunikniony, a zarazem świadomy i dobrowolny, wystawiają się na kontrolę i reakcję ze strony opinii publicznej. Muszą wykazywać zatem większy stopień tolerancji nawet wobec szczególnie brutalnych ataków przeciwko nim skierowanych. Tego wymaga w szczególności prawo do otwartej i nieskrępowanej debaty publicznej, stanowiącej jedną z podstawowych wartości państwa demokratycznego.

Należy przy tym rozważyć, czy naruszenie dóbr osobistych danej osoby objętej satyrą było niezbędne dla osiągnięcia celu utworu satyrycznego. Ocena sformułowań naruszających dobra osobiste powinna być dokonana z uwzględnieniem całego kontekstu utworu, w którym były one zawarte oraz ukształtowanych zwyczajów w ramach tej dziedziny kultury, do której zalicza się dany utwór.

Niewątpliwie rozstrzygnięcie takiego zagadnienia wymaga więc wielowarstwowej dedukcji. Ważne jest już prawidłowe ujęcie problemu: dokonanie przeglądu faktów (dokładnej weryfikacji ocenianej wypowiedzi, treści i odniesień w niej zawartych), rozpoznanie problemu i jego skonkretyzowanie. Konieczne jest też prawidłowe umieszczenie tego problemu w kontekście wzajemnie oddziałujących na siebie w systemie prawa dóbr i wartości oraz sformułowanie szczegółowych hipotez i prognoz. Ważne jest przy tym zachowanie obiektywizmu w dokonywaniu wszelkich dedukcji czy indukcji, co wymaga świadomości własnych schematów myślowych – naturalną tendencją człowieka jest bowiem poszukiwanie wyłącznie okoliczności potwierdzających daną hipotezę.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna „Chałas i Wspólnicy”

Kariera w IT już tylko dla wybranych? Mniej ofert na start, ale… za większe pieniądze

W pierwszym półroczu 2023 r. liczba dostępnych ofert pracy dla początkujących specjalistów IT skurczyła się o blisko 30 proc. względem drugiej połowy 2022 r. Jednocześnie średnie wynagrodzenie juniorów wzrosło o niemal 15 proc. – wynika z danych największego branżowego portalu pracy Just Join IT. Czy w Polsce kończy się era, w której każdy może zostać programistą i pracować z dowolnego miejsca na świecie?

Liczba ofert pracy per seniority - spadek, wzrost H1 2023 Top kategorie w IT w H1 2023 Wynagrodzenia w IT w podziale na seniority H1 2023

Portal pracy Just Join IT przeanalizował ponad 85 000 ofert pracy dla osób z branży IT, na które mogły aplikować od stycznia do czerwca 2023 r. W tym okresie łączna liczba ogłoszeń zmniejszyła się o 1,75 proc., a miesięczna liczba aktywnych ofert była niższa średnio o 8,36 proc. niż w drugiej połowie 2022 r.

Największe spadki odnotowano w liczbie ogłoszeń dla juniorów. W H1 2023 r. pojawiło się ich o 26,76 proc. mniej niż w H2 2022 r. Wbrew temu, ich pensje wzrosły średnio o niemal 15 proc. Seniorzy mieli z kolei do dyspozycji o blisko 3000 ofert więcej niż w ostatnim półroczu (wzrost o 8,84 proc.), ale ich wynagrodzenia praktycznie się nie zmieniły. Co sprawia, że obserwujemy taki stan rynku?

Podatek od Eldorado

Rok 2023 nie jest tak łaskawy dla branży IT jak jego poprzednik. Rozpoczęły go szeroko zakrojone optymalizacje w firmach i presja na wyniki w najbardziej priorytetowych projektach. Skutkowało to m.in. wstrzymaniem części rekrutacji, ale także zwrotem tych wciąż rekrutujących pracodawców w kierunku bardziej doświadczonych pracowników. Choć łączna liczba ofert dostępnych na Just Join IT spadła w ostatnich 6 miesiącach o niecałe 2 proc., przetasowania dokonały się na poziomach seniority.

Zrobienie kariery od zera w branży IT jest coraz trudniejszym zadaniem. Czasy, w których “z lodówki” wyskakiwały komunikaty kuszące świetlaną przyszłością każdego, kto przekwalifikuje się na programistę, zdają się mijać. Rynek od początku roku przechodzi znaczące optymalizacje i studzi zapał chętnych na łatwy start oraz szybkie pieniądze w IT. Obecnie dla wielu firm kapitał i czas potrzebny na rozwój juniora to większy koszt niż zatrudnienie doświadczonego specjalisty, który dostarczy fukcjonalne rozwiązanie w krótszym terminie. Mamy więc do czynienia z przebiegunowaniem i powrotem do ścieżek sprawdzonych przed pandemią mówi Michał Szum, Head of Customer Success w Just Join IT, analizujący dane.

Większy popyt na seniorów to więcej ofert pracy. Jednocześnie jednak, po redukcjach w dużych firmach tech, na rynku jest także większa podaż doświadczonych kandydatów, co nie pozostaje bez wpływu na ich pensje. Wynagrodzenia seniorskie przestały rosnąć w tak szybkim tempie, bo firmom nieco łatwiej znaleźć odpowiedniego kandydata.

W kontekście juniorów rynek staje się zaś niezmiernie konkurencyjny, dając pracodawcom szansę na wyłuskanie najlepszych talentów. Tu pensje rosną, ale zdobycie dobrze płatnej juniorskiej posady wiąże się często z posiadaniem umiejętności na poziomie mida.

Na pewno rozwój narzędzi AI wspierających programistów oraz całego technologicznego stacka narzędzi no-code, umożliwiającego tworzenie prototypów tanio i bez specjalistycznej wiedzy, sprawia że pracodawcy mniej chętnie rekrutują juniorów. Inżynieryjne czy kreatywne myślenie nadal jest w cenie, ale znacznie gorzej widzę przyszłość osób, które skupiły się tylko na nauce pisania kodu, bez większego zrozumienia tego, jakie problemy biznesowe rozwiązują – dodaje Piotr Durlej, Head of Product Just Join IT.

Kogo bardziej, a kogo mniej poszukują pracodawcy?

Z analizy pierwszego półrocza przeprowadzonej przez Just Join IT wynika także, że największy popyt niezmiennie panuje na programistów JavaScript (10 362 ofert). Również w tej kategorii odnotowano najwięcej aktywnych ogłoszeń w jednym miesiącu: 3755 w styczniu 2023 r. Kolejnymi kategoriami pod względem łącznej liczby dostępnych ogłoszeń – po JavaScript – były Java (8898), DevOps (6814), Data (5985) oraz .NET (5763).

Względem H2 2022 r., najwięcej ogłoszeń przybyło w kategorii Analytics, gdzie odnotowano ponad 50 proc. wzrost. Zauważalnie więcej ogłoszeń pojawiło się także w kategorii Security (+40,45 proc.), Data (+24,53 proc.) oraz DevOps (+24,09 proc.). Pod względem udziału w łącznej liczbie ogłoszeń dostępnych w H1 2023 r., kategoriami, które zaliczyły największy wzrost są DevOps i Analytics (o 1,65 p.p. więcej względem H2 2022 r.).

Najmniej kandydatów pracodawcy poszukiwali zaś w kategoriach Scala (330 ogłoszeń w okresie styczeń-czerwiec 2023 r.), HTML (413), Game (512) oraz Go (583). Kategoriami, które zanotowały spadki w liczbie dostępnych ogłoszeń, były Ruby (-48,78 proc. ogłoszeń mniej względem H2 2022 r.), Game (-32,19 proc.), Go (-25,54 proc.) oraz HTML (-24,22proc.), co niemal pokrywa się z listą kategorii, w których pojawiło się najmniej ofert pracy.

Najlepiej wynagradzani

Wracając do zarobków, z danych Just Join IT wynika, że mediana dla juniorów zatrudnionych na B2B wyniosła w H1 2023 r. 8500 PLN netto, co jak uprzednio wskazano oznacza wzrost o 14,78 proc. względem H2 2022 r. U midów pensje wzrosły średnio o 7,49 proc., a ich mediana wynosi 17 284 PLN netto. Stawki seniorów utrzymują się na praktycznie niezmienionym poziomie, z medianą 24 401 PLN netto.

W przypadku umowy o pracę, junior zarobi przeciętnie 7450 PLN brutto, co oznacza wzrost o 14,83 proc. względem H2 2022 r. Mid może liczyć na 14 500 PLN brutto, co oznacza „podwyżkę” o 3,27 proc. w porównaniu z ostatnimi sześcioma miesiącami 2022 r. Seniorzy zatrudnieni na UoP mogą liczyć na średnie wynagrodzenie na poziomie 21 000 PLN brutto, ze wzrostem 1,62 proc. względem poprzedniego półrocza.

U juniorów najlepiej płatnymi specjalizacjami są Architecture, Go, Security i Mobile. Mediana dla tej pierwszej wynosi między 20 750 a 23 000 PLN netto na B2B. Midzi również zarobią najlepiej będąc architektami systemów: tu mediana wynosi 22 000 – 27 500 PLN netto na B2B. Powyżej 20k zarobią także specjaliści od C, Security, Scali i Go. Architekci królują także na pozycjach seniorskich ze średnim wynagrodzeniem 30 000 PLN netto B2B. Powyżej 25k zarobią starsi specjaliści od danych, systemów ERP, DevOpsi, programiści Java oraz eksperci cyberbezpieczeństwa.

Wzrost stawek juniorskich potwierdza tezę, że próg wejścia jest dla nich wyższy, bowiem za większymi wynagrodzeniami stoją też większe wymagania. Warto przy tym podkreślić, że junior juniorowi nierówny: w przypadku początkujących Architektów, mówimy o osobach z kilkuletnim bagażem doświadczeń w pracy stricte programistycznej, stąd stawki dla tych osób są tak oszałamiające. Jednak uśredniony wzrost na poziomie blisko 15% na umowie B2B to i tak dobra informacja dla wszystkich juniorów, bowiem w dużej części rekompensuje to inflację, co nie dotyczy osób z większym doświadczeniem, szukających nowych wyzwań podsumowuje Michał Szum.

XTPL z blisko 2-krotnym wzrostem przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I półroczu 2023 r.

XTPL zgodnie z wstępnymi szacunkowymi danymi wygenerował 5,6 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I półroczu 2023 roku, to wynik wyższy o 87% względem I półrocza ubiegłego roku. Spółka szacuje, że w samym II kwartale br. przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły 2,6 mln zł, co oznacza wzrost o 27% względem analogicznego kwartału w 2022 roku. Do kolejnego z rzędu wzrostu sprzedaży w ujęciu rok do roku kontrybuują wszystkie trzy linie biznesowe, a zwłaszcza regularna sprzedaż i dostarczanie do międzynarodowych odbiorców urządzeń prototypujących Delta Printing System (DPS). Do dnia publikacji wstępnych szacunkowych danych, XTPL otrzymał w 2023 roku łącznie 7 zamówień na urządzenia DPS – co wyrównuje liczbę zamówień z całego 2022 roku. Spółka spodziewa się kolejnych zamówień w II półroczu i szacuje, że w okresie lipiec-grudzień dostarczy i rozliczy nie mniej niż 7 urządzeń, co wpłynie pozytywnie na wyniki finansowe kolejnych kwartałów. Jednocześnie w II półroczu Spółka dostarczy dwa moduły drukujące w ramach realizacji projektów przemysłowych, zwiększając swoją obecność wśród światowych producentów elektroniki.

– Sukcesywnie pozyskujemy kolejne zamówienia w ramach linii urządzeń prototypujących Delta Printing System. Od początku roku potwierdziliśmy już 7 takich zamówień wyrównując tym samym liczbę z całego 2022 roku, a przed nami jeszcze drugie półrocze i aktualnie prowadzimy zaawansowane rozmowy z kolejnymi potencjalnymi klientami na urządzenia DPS. Wykorzystując w pełni nasze obecne możliwości produkcyjne, spodziewamy się dostarczenia klientom do końca roku jeszcze co najmniej 7 urządzeń DPS. Rozwój tej linii biznesowej w dłuższym horyzoncie będzie wymagał inwestycji w zwiększenie zdolności produkcyjnych, tak aby móc odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie, które skutecznie kreujemy dla naszego rozwiązania technologicznego na międzynarodowych rynkach. Posłużą do tego środki z ostatniej emisji akcji serii V, która zakończyła się dla nas dużym sukcesem i pozyskaniem ponad 36,5 mln zł. Pozostałe linie biznesowe rozwijają się stabilnie i również pozytywnie kontrybuują do wyniku. W II kwartale przyjęliśmy dwa zamówienia na dostawę modułu drukującego w projektach przemysłowych i już w II półroczu dostarczymy je do budowy prototypowych urządzeń przez partnerów przemysłowych celem zrealizowania finalnych testów na liniach naszych końcowych klientów. Są nimi globalni producenci elektroniki nowej generacji w komponentach z branży półprzewodników i zaawansowanych wyświetlaczy. To oznaczać będzie naszą obecność na testowych liniach produkcyjnych w USA, Korei Południowej i na Tajwanie, gdzie dostarczyliśmy swój moduł w poprzednim roku. Nasz cel pozostaje niezmienny, chcemy wdrożyć technologię XTPL na przemysłowe linie największych producentów elektroniki i osiągnąć 100 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług do końca 2026 roku – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Drugim źródłem finansowania działalności XTPL są przychody z tytułu dotacji, które nie są kluczowe dla dalszego rozwoju Spółki, ale w dalszym ciągu stanowią ważną część współfinansowania prowadzonych projektów o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji w I półroczu wyniosła 1,4 mln zł w porównaniu do 2,4 mln zł w I półroczu 2022 roku. W samym II kwartale wartość pozyskanych dotacji przełożyła się na 0,4 mln zł względem 1,3 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za II kwartał 2023 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. XTPL realizuje obecnie projekty o charakterze B+R m.in. ze środków pozyskanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz w obrębie międzynarodowego konsorcjum w ramach programu Horyzont Europa. Stan środków pieniężnych Spółki na dzień 30 czerwca 2023 roku wyniósł 2,6 mln zł względem 3,7 mln zł na koniec I kwartału 2023 roku.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł w 2026 roku, a potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki w celu pokrycia zapotrzebowania klientów m.in. zwiększając zdolności produkcyjne, wspierając działania sprzedażowe oraz prace z zakresu B+R. W ramach zaplanowanych inwestycji XTPL planuje wykorzystać środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część finansowania ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, a także z grantów i finansowania dłużnego.

– Drugi kwartał był dla nas bardzo udany, kolejny raz zwiększyliśmy nasze przychody ze sprzedaży produktów i usług w ujęciu rok do roku i po raz pierwszy przedstawiliśmy inwestorom cele biznesowe w horyzoncie kolejnych lat, z sukcesem przeprowadzając ofertę akcji serii V, która istotnie przyczyni się do zrealizowania tego ambitnego planu. Nasze środki pieniężne na koniec czerwca wyniosły 2,6 mln zł, co wynika z zapotrzebowania na kapitał obrotowy związany z obsługą rosnącej sprzedaży, przede wszystkim poprzez budowanie zapasu pod aktualny portfel zamówień. Drugie półrocze otworzyliśmy potwierdzonymi zamówieniami na 7 urządzeń Delta Printing System i na 2 moduły przemysłowe, co jest historycznym dla nas wynikiem. Jednocześnie kontynuujemy wdrażanie usprawnień w organizacji, które pomogą nam zautomatyzować wiele procesów i wzmocnić kluczowe w firmie działy w związku z rosnącym popytem na nasze produkty, które komercjalizujemy w ramach wszystkich trzech naszych linii biznesowych– mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspieranych pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada na zaawansowanych etapach rozwoju 4 projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, które obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do lipca 2023 roku.

W 2022 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 51 mld USD (+8% r/r), a w 2026 roku prognozowana jest na poziomie 66 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2022-2026 na poziomie 7%.

32 mln euro finansowania dla MCI Management

MCI Management sp. z o.o., główny akcjonariusz MCI Capital ASI SA, pozyskał od Raiffeisen Bank International finansowanie w wysokości 32 mln euro.

Finansowanie – podobnie jak niedawno sfinalizowana umowa z ING Bankiem Śląskim (w wysokości 200 mln zł) – jest odnawialnym finansowaniem typu commitment’owego, czyli elastycznym rozwiązaniem pozwalającym na świadome zarządzanie poziomem zadłużenia w odniesieniu do faktycznych potrzeb finansowych.

– Finansowanie zwiększa naszą płynność o około 150 mln zł i pozawala na bardziej optymalne zarządzanie płynnością w ramach grupy kapitałowej MCI. Dzięki tej linii pozyskaliśmy dodatkowe źródło spłaty zadłużenia spółki MCI Management do funduszy MCI, co istotnie zwiększa nasze zdolności inwestycyjne – mówi Ewa Ogryczak, wiceprezes MCI Capital.

– Cieszę się, że na poziomie głównego akcjonariusza udało nam się pozyskać dość duże finansowanie zagranicznego podmiotu, które podnosi wiarygodność całej Grupy MCI. Jest to efekt naszej wieloletniej i udanej współpracy z bankiem RBI opartej na bardzo dobrej znajomości Grupy i partnerskich relacjach – dodaje.

Łączna wartość płynność Grupy po zamknięciu obu transakcji wynosi ponad 800 mln zł.

Marże na rynku pierwotnym powinny spadać

Na polskim rynku obligacji korporacyjnych dominuje zmienny kupon. Patrząc na rynek Catalyst jest to obecnie 84% żyjących emisji obligacji. Oprocentowanie takich emisji wynosi WIBOR 3M/6M plus określona marża. Porównanie marży ponad WIBOR może pomóc we wstępnej selekcji emitentów, ale tylko wtedy, gdy otoczenie rynkowe, podczas którego plasowane są obligacje, też będzie podobne. Wtedy oferowana marża powinna mniej więcej odzwierciedlać kondycję finansową emitenta oraz sentyment do branży. 2022 r. i początek 2023 r. pokazały jednak, że wysokość marży zależy w równie dużym stopniu od otoczenia rynkowego.

Autor: Bartosz Wałecki – Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Trendy w branży automotive w 2023 r. Nowe auta rosną w siłę, podobnie jak marki premium

W obecnym roku możemy zaobserwować wzrost liczby rejestracji nowych aut. Według danych PZPM z maja br., od początku 2023 roku zarejestrowano 197 091 szt. nowych samochodów osobowych, o 14 proc. więcej niż w 2022 r. Rośnie również rynek aut premium, gdzie wzrosty były widoczne już w 2022 r. Jakie jeszcze trendy obserwujemy na rynku motoryzacyjnym w 2023 roku? Tłumaczy ekspert Santander Consumer Multirent.

Jak wskazuje analiza PZPM, w grupie nowych samochodów osobowych w maju 2023 r. odnotowano 38 575 rejestracji, czyli o 2 678 szt. (7,5 proc.) więcej niż rok wcześniej. Dane te dobrze rokują, biorąc pod uwagę wyzwania związane z kupnem takich pojazdów m.in. wysokie ceny, na które oddziałuje inflacja oraz długi czas oczekiwania. Jest to też dobra perspektywa na przyszłość aut używanych, zwłaszcza, że ten obszar ciągle doświadcza spadków importu. Wzrosty w segmencie nowych samochodów widać jednak nie tylko na polskim rynku.

Jak podaje Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), w  marcu br. w Europie zanotowano niemal 29-procentowy wzrost zarejestrowanych, nowych aut w porównaniu z analogicznym okresem 2022 r. – mówi Paweł Śnigurski, Menadżer ds. Finansowania Samochodów Używanych z Santander Consumer Multirent. – Największymi udziałowcami tego skoku byli Hiszpanie (66,1 proc.) oraz Włosi (40,7 proc.). Co nie jest zaskoczeniem, najwyższe współczynniki wzrostu zostały zarejestrowane wśród samochodów elektrycznych i hybryd, które wciąż zyskują na popularności. Jednak największy udział w rynku – na poziomie 37,5 proc. całości – wciąż zachowują auta benzynowe i diesle.

Auta premium poszukiwane

Wracając do polskiego rynku, wzrosty widać również w przypadku marek premium. Jak wskazuje IBRM Samar, już w listopadzie ubiegłego roku w naszym kraju zarejestrowano aż 7 451 nowych samochodów osobowych premium (o niemal 14 proc. więcej niż w listopadzie 2021 r.). Natomiast w okresie od stycznia do kwietnia 2023 r. wzrost rejestracji takich aut osiągnął poziom 12,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2022.

Częściowy wpływ na tę sytuację mają rabaty, które zaczęły pojawiać się po długim okresie bez promocji oraz atrakcyjne oferty finansowania związane z samochodami z wyższej półki – komentuje Paweł Śnigurski z Santander Consumer Multirent. – Trzeba też pamiętać, że takich pojazdów szukają głównie firmy, więc taki zakup naturalnie jest związany z korzyściami podatkowo-rozliczeniowymi. Do tego, jak wynika z danych KPMG, stale powiększa się grono polskich konsumentów dóbr luksusowych, czyli przede wszystkim osób bogatych, o zarobkach przekraczających 50 tys. zł brutto miesięcznie. W 2020 roku było już ich 77 tys., czyli o 11,6 proc. więcej niż rok wcześniej.

Zainteresowanie elektrykami ciągle rośnie

Nie można zapominać również o elektromobilności. Jak wskazuje „Licznik Elektromobilności” PZPM i PSPA z końca maja 2023 r., w Polsce było zarejestrowanych łącznie 42 859 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Ponadto przez pierwsze pięć miesięcy br. ich liczba zwiększyła się o 71 proc. w zestawieniu z analogicznym okresem 2022 r. Wzrosty w zielonych autach mogą być szansą dla Polski na stanie się europejskim hubem produkcyjnym. Dowodzą tego np. badania Instytutu Jagiellońskiego, które zwracają uwagę na korzystną pozycję naszego kraju w obszarze produkcji baterii, e-autobusów czy ładowarek.

Szansę tę zwiększa duże zainteresowanie elektrykami po stronie polskiego konsumenta – komentuje Paweł Śnigurski z Santander Consumer Multirent. – Rosnącą popularność takich aut może potwierdzić fakt, że BOŚ Bank wnioskował o zwiększenie o 150 mln zł puli środków na dopłaty do leasingu pojazdów zeroemisyjnych w programie „Mój elektryk”. Na to zainteresowanie po stronie klienta reaguje również Santander Consumer Multirent, który bierze udział w inicjatywie i od marca br. przyjmuje wnioski o dofinansowanie, jakie można otrzymać w jej ramach. Na drodze do elektromobilności czekają jednak pewne wyzwania. Jednym z nich są koszty produkcji aut, które według szacunków Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA mogą wzrosnąć w związku z propozycją Euro 7 nawet 4-10 razy więcej niż przewidywała Komisja Europejska.

Dobrą wiadomością są jednak zmiany na rynku aut używanych – dynamika wzrostu cen zmalała, co może prognozować większą ich stabilizację. Widać to na przykładzie danych Indeksu cen Grupy AUTO1, dużego europejskiego hurtownika aut używanych. Według jego analizy, szczyt cen hurtowych przypadł na lipiec 2022 r. IV kwartał ubiegłego roku charakteryzował się ich spadkiem, natomiast jak na razie br. pokazuje stabilizację cen transakcyjnych. Z pewnością ułatwi to zakup auta używanego wielu zainteresowanym.

Mikrosatelita EagleEye od Creotech przeszedł pomyślnie testy środowiskowe, Spółka do końca roku przystosuje 2000 m2 zaplecza produkcyjnego

Creotech Instruments z powodzeniem realizuje kolejne fazy swojego kluczowego projektu w segmencie kosmicznym, czyli budowy polskiego mikrosatelity obserwacyjnego EagleEye. Pomyślnie zakończone testy środowiskowe miały na celu sprawdzenie czy satelita spełnia wymagania niezbędne do wystrzelenia na orbitę oraz czy jest odporny na warunki panujące w kosmosie. Wszystkie etapy badań EagleEye przeszedł pomyślnie, potwierdzając tym samym swoją niezawodność i zwiększając bezpieczeństwo planowanej w 2024 roku misji satelitarnej. Testy odbyły się w Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz w Berlinie, przy udziale firmy Exolaunch, która odpowiada za integrację satelity z rakietą Falcon 9 firmy SpaceX i zarządza misją. Projekt EagleEye zwieńczy rozwijany od kilku lat projekt autorskiej platformy satelitarnej HyperSat, która w przyszłości ma być szeroko komercjalizowana, m.in. w tym celu Creotech przystosuje około 2000 m2 powierzchni, w wynajmowanym od początku tego roku budynku w Piasecznie, do specjalistycznej produkcji elektroniki i montażu satelitów. Kwota podpisanej umowy to 3,7 mln zł netto. Pełne uruchomienie zaplecza produkcyjnego jest zaplanowane na grudzień 2023 roku.EagleEye testy EagleEye testy

Wyniesienie na orbitę własnego satelity w ramach misji EagleEye będzie ważnym wydarzeniem dla Spółki. Z powodzeniem realizujemy kolejne etapy tego projektu, które przybliżają nas do momentu startu. Niedawno zakończyliśmy testy środowiskowe, które obejmowały m.in. symulację próżni, zmian temperatury, promieniowania słonecznego, a także testy wibracyjne. Przestrzeń kosmiczna to wymagające środowisko do pracy dla każdego urządzenia, dlatego tak kluczowe jest odtworzenie tych ekstremalnych warunków jeszcze gdy satelita jest na Ziemi i przetestowanie jego odporności oraz funkcjonalności. Nasze urządzenie z powodzeniem przeszło testy, tym samym spełniliśmy kolejne kryteria niezbędne do realizacji następnych etapów tego kluczowego dla naszej Spółki projektu. Przewidujemy, że na początku 2024 roku satelita EagleEye będzie gotowy do integracji z rakietą Falcon 9, amerykańskiej firmy SpaceX, która w 2024 roku wyniesie na orbitę naszego polskiego mikrosatelitę obserwacyjnego Ziemi. Tym samym zakończymy nasz wieloletni projekt autorskiej platformy satelitarnej HyperSat, którą – jak już informowaliśmy wcześniej – zamierzamy następnie szeroko komercjalizować. Wierzę, że to przełoży się na rosnące wyniki Spółki w kolejnych latach – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Satelita EagleEye przeszedł również testy radiacyjne w Narodowym Centrum Badań Jądrowych, które miały na celu sprawdzenie odporności systemów awionicznych na promieniowanie kosmiczne.

Postępy projektu EagleEye istotnie przybliżają Creotech Instruments do komercjalizacji swojej autorskiej platformy HyperSat. Aby móc obsłużyć przyszłe zapotrzebowanie na ofertę produktową Spółki, na początku roku Creotech rozpoczął najem nowego budynku o powierzchni 2800 m2 w Piasecznie. 17 lipca 2023 roku Spółka podpisała umowę na przystosowanie części z tej powierzchni, o wielkości około 2000 m2, do specjalistycznej produkcji elektroniki i montażu satelitów. Creotech będzie dysponować m.in. dwoma clean roomami o łącznej powierzchni 250 m2. Okres najmu budynku wynosi 7 lat i potrwa do 31.12.2029 roku, a kwota umowy dotyczącej przystosowania około 2000 m2 zaplecza produkcyjnego wynosi 3,7 mln zł netto. Uruchomienie specjalistycznej powierzchni jest zaplanowane na grudzień 2023 roku.

Sektor kosmiczny przyspiesza, podmioty, które do niedawna zastanawiały się czy potrzebują własnego rozpoznania satelitarnego, dziś wysyłają już swoje zapytania ofertowe. Widzimy rosnące zainteresowanie ze strony firm prywatnych, a także organów krajowych m.in. Polski, która istotnie zwiększy swoją składkę do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Chcemy odpowiedzieć na ten rosnący popyt i skorzystać z sytuacji rynkowej, dlatego z początkiem roku wynajęliśmy w Piasecznie na okres 7 lat budynek o łącznej powierzchni 2800 m2. Dziś podpisaliśmy umowę na przystosowanie znacznej części z tej powierzchni – około 2000 m2 – pod specjalistyczną obsługę elektroniki i montażu satelitów, w tym 250 m2 dwóch clean roomów, w których będzie odbywał się montaż satelitów. Uruchomienie tego zaplecza produkcyjnego nastąpi jeszcze w grudniu 2023 roku – dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Projekt satelity obserwacyjnego EagleEye o masie około 60 kg jest oparty na autorskiej platformie HyperSat, która pozwala na prowadzenie różnego rodzaju misji, od technologicznych i naukowych, poprzez misje obserwacyjne i telekomunikacyjne, aż po misje w daleki kosmos. Jej modułowa konstrukcja zapewnia pełną skalowalność w zakresie 25-100 kg, a w przyszłości także ponad 200 kg. Satelita EagleEye zostanie wyposażony w teleskop optyczny zaprojektowany przez Scanway S.A., zdolny do pozyskiwania wysokorozdzielczych obrazów Ziemi na poziomie około 1 m oraz komputer instrumentu opracowany przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.

30 maja br. Creotech Instruments podpisał umowę z niemiecką spółką Exolaunch z siedzibą w Berlinie, w ramach której satelita EagleEye zostanie wyniesiony na orbitę na pokładzie rakiety Falcon 9, firmy SpaceX. Odbędzie się to za pośrednictwem firmy Exolaunch, która odpowiada za zarządzanie misją, świadczy usługi integracyjne i zapewnia własny system separacji mikrosatelitów CarboNIX.

Creotech Instruments jako jedyna firma w Polsce osiągnęła zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do 200 kg. Poza projektem EagleEye, współrealizuje również projekt PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację strzech satelitów obserwacyjnych, opartych na autorskiej platformie HyperSat.

Pod koniec maja br. spółka podpisała ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia umowę na realizację projektu „Przemysłowe studium wykonalności projektu konstelacji mikrosatelitów optoelektronicznych Ziemi”, obejmujące fazę 0 i A przygotowania konstelacji zgodnie z metodologią ECSS (European Collaboration for Space Standarization). Projekt realizowany jest w konsorcjum, w którym liderem jest Creotech, natomiast członkiem Airbus Defence And Space, spółka z siedzibą we Francji.

Poza intensywnym rozwojem w segmencie kosmicznym, Creotech Instruments jest także wielokrotnie wybierany do przedsięwzięć o międzynarodowej skali w segmencie kwantowym.